06-04-2015, 11:47
Milczenie Boga wobec zła
W obliczu choroby, śmierci czy ludzkiej złośliwości wyłania się pytanie: czy Bóg istnieje?
Jeśli istnieje i jest miłością, to dlaczego zezwala na zło?
W obliczu triumfującego zła człowiek musi zająć pozycję z Bogiem lub przeciwko Bogu, musi zadecydować, czy wierzy, czy też neguje Jego istnienie.
Naród żydowski, ciężko doświadczony w ubiegłym stuleciu przez ludobójstwo Holokaustu, a dzisiaj rozdzierany przez liczne holokausty duchowe, głęboko zastanawiał się nad problemem milczenia Boga.
Według rabina André Nehera, anioł Boży, który uratował syna Abrahama, w czasie Holokaustu spóźnił się sześć milionów razy, tyle, ile było ofiar w nazistowskich Niemczech, i to właśnie rzuca nam, ludziom, wyzwanie, abyśmy nigdy nie przybyli za późno.
Zdaniem Nehera, Holokaustu można byłoby uniknąć, gdyby Żydzi byli zjednoczeni, zanim jeszcze Niemcy sprzymierzyli się z innymi krajami.
Można było interweniować, aby uniknąć zagłady, ale Żydzi nie umieli się zjednoczyć, nie zadziałali, zaistniało milczenie człowieka.
Bóg nie jest więc winien.
Winni są ludzie.
Zarówno oprawcy, jak i ofiary, które nie zadziałały na czas, kiedy jeszcze mogły to zrobić.
Niemcy mogli być silni, gdyż milczenie narodu żydowskiego dało im siłę.
Nie można więc nazywać milczenia Boga zdradą wobec ludzi.
Bóg stawia przed człowiekiem dobro i zło, zapraszając go do dokonania wyboru. "Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście" (Pwt 30, 15).
Neher mówi, że kiedy milczenie człowieka i milczenie Boga spotykają się, kiedy Bóg usuwa się (jest to hebrajskie pojęcie boskiego wycofania) i kiedy wycofują się także ludzie, zamiast zająć miejsce, jakie zrobił dla nich Bóg, powstaje próżnia, i w niej może się zagnieździć zło, szatan.
Dlatego tak wiele znaczy nasz aktywny odpór złu i tyle złego niesie z sobą nasza bierność i lenistwo wobec wyzwań codzienności....
W obliczu choroby, śmierci czy ludzkiej złośliwości wyłania się pytanie: czy Bóg istnieje?
Jeśli istnieje i jest miłością, to dlaczego zezwala na zło?
W obliczu triumfującego zła człowiek musi zająć pozycję z Bogiem lub przeciwko Bogu, musi zadecydować, czy wierzy, czy też neguje Jego istnienie.
Naród żydowski, ciężko doświadczony w ubiegłym stuleciu przez ludobójstwo Holokaustu, a dzisiaj rozdzierany przez liczne holokausty duchowe, głęboko zastanawiał się nad problemem milczenia Boga.
Według rabina André Nehera, anioł Boży, który uratował syna Abrahama, w czasie Holokaustu spóźnił się sześć milionów razy, tyle, ile było ofiar w nazistowskich Niemczech, i to właśnie rzuca nam, ludziom, wyzwanie, abyśmy nigdy nie przybyli za późno.
Zdaniem Nehera, Holokaustu można byłoby uniknąć, gdyby Żydzi byli zjednoczeni, zanim jeszcze Niemcy sprzymierzyli się z innymi krajami.
Można było interweniować, aby uniknąć zagłady, ale Żydzi nie umieli się zjednoczyć, nie zadziałali, zaistniało milczenie człowieka.
Bóg nie jest więc winien.
Winni są ludzie.
Zarówno oprawcy, jak i ofiary, które nie zadziałały na czas, kiedy jeszcze mogły to zrobić.
Niemcy mogli być silni, gdyż milczenie narodu żydowskiego dało im siłę.
Nie można więc nazywać milczenia Boga zdradą wobec ludzi.
Bóg stawia przed człowiekiem dobro i zło, zapraszając go do dokonania wyboru. "Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście" (Pwt 30, 15).
Neher mówi, że kiedy milczenie człowieka i milczenie Boga spotykają się, kiedy Bóg usuwa się (jest to hebrajskie pojęcie boskiego wycofania) i kiedy wycofują się także ludzie, zamiast zająć miejsce, jakie zrobił dla nich Bóg, powstaje próżnia, i w niej może się zagnieździć zło, szatan.
Dlatego tak wiele znaczy nasz aktywny odpór złu i tyle złego niesie z sobą nasza bierność i lenistwo wobec wyzwań codzienności....
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


