19-01-2015, 5:19
fot. Radek Pietruszka / źródło: PAP
List gończy, odsiadka brak licencji. Kto chroni prezesa PiS?
W ochronie prezesa PiS pojawia się człowiek z wyrokiem karnym na koncie i po odsiadce. Nie ma pozwolenia na broń ani licencji pracownika ochrony, a dwa lata temu był ścigany listem gończym – ustalił „Newsweek”. Agencja Grom Group pracująca dla Jarosława Kaczyńskiego tłumaczy się, że W. chodzi przy prezesie jako wolontariusz a w firmie zajmuje się… robieniem plakatów.
Bodyguard Kaczyńskiego nie ma pozwolenia na broń i licencji ochroniarza
Chodzi o Artura W. widocznego na części zdjęć ze smoleńskich rocznic i PiS-owskich marszów: niski, łysy, z mikrofonem pod marynarką i wpinką Grom Group w klapie, zawsze blisko prezesa PiS. Jego znakiem rozpoznawczym są tatuaże przedstawiające pająka i pięć postaci z filmu „Obcy”.
W. to były pracownik hurtowni obuwniczej, bez doświadczenia w służbach specjalnych, za to ze znajomością sztuk walki. – Trafił do nas z polecenia kolegi policjanta – przyznaje Wojciech Grabowski, wiceprezes Grom Group. Od kiedy W. współpracuje z Grom Group? Grabowski kluczy. Najpierw mówi, że od „dosyć dawna”, później – że „od X lat” a na końcu – że „od roku”.
W. to były pracownik hurtowni obuwniczej
W. latem 2010 r. został skazany wyrokiem karnym za „uporczywe” niepłacenie alimentów. Mimo że miał jedynie odpracować społecznie 90 godzin, to nie reagował na wezwania kuratora sądowego, nie odbierał wezwań i był nieuchwytny dla poszukującej go policji. „Skazany uchyla się od wykonania orzeczonej kary (…) i lekceważy wydany przeciwko niemu wyrok” – czytamy w aktach jego sprawy. W efekcie sąd postanowił wymierzyć mu karę zastępczą: 45 dni więzienia z nakazem doprowadzenia go siłą. W październiku 2012 r. wydano za Arturem W. list gończy a po miesiącu doszło do zatrzymania. W. trafił do zakładu karnego na warszawskim Służewcu.


