10-12-2024, 11:50
-------- Część 2 --------
Jadąc pociągiem wyjęłam tomik i zaczęłam czytać .
W Gdańsku dosiadł się starszy pan i zapytał : pannica na wakacje jedzie ? do babci ? tak zupełnie sama ?
O widzę że panienka lubi czytać wiersze... a jaki wiersz naszego wieszcza lubi najbardziej ?
Ale mnie dziadek wkurzał swoimi pytaniami ...
Gdy powiedziałam, że czytam Redutę Ordona bo muszę za karę nauczyć się jej na pamięć- natrętny dziadzio wpadł w zachwyt.
Zapytał, czy czytałam "Syzyfowe prace".... bo tam jakiś uczeń recytuje Redutę na pamięć i czy ja też będę recytować przed cała klasą ?
Spytał się czy UMIEM się uczyć na pamięć a jeśli nie , to on mnie nauczy .
Nie pytając o zgodę, wziął mój tomik a mnie kazał przymknąć oczy i wyobrazić sobie, że jestem postacią (ordynansem) w tym wierszu.
Zapatrzyłam się w jeden punkt w przedziale i zaczęłam słuchać jak dziad czytał... a czytał pięknie.
Moja posłuszna wyobraźnia stała już na wzgórzu obok swojego jenerała, widziałam pole bitwy, blask wybuchów, słyszałam krzyki i jęki ginących żołnierzy ...
Gdy dziadek skończył, zapytał czy ma czytać jeszcze raz.. ale ja nie chciałam. Miałam załzawione oczy i gulę w gardle.
Tak się stało od słów:
" ..aż ręka w ładownicy
długo i głęboko szukała... nie znalazła.
I żołnierz pobladnął,
nie znalazłszy ładunku już bronią nie władnął,
i uczuł, ze go pali strzelba rozogniona
- upuścił ją i upadł... nim dobiją- skona..."
Dziadek wysiadł gdzieś za Tczewem, a ja wpiłam się w treść wiersza niczym hrabia Ugolino w czerep arcybiskupa...
Przez całe wakacje czytałam ten wiersz kilka razy dziennie i nawet nie zauważyłam, gdy umiałam go na pamięć.
We wrześniu, na którejś lekcji polskiego, Kapo spytała. No i jak tam twoja kara.. podukasz nam trochę ?
Poszłam do tablicy i zaczęłam deklamację "Reduty" przed cała klasą.
Gdy skończyłam, zobaczyłam, że oczy naszej polonistki są wilgotne.
Wstała z krzesła, spojrzała na mnie i powiedziała : "jak Radek... zupełnie jak Radek".
Dzisiaj, można mnie obudzić z głębokiego snu i zapodać początek wersu z któregokolwiek miejsca- a ja polecę dalej bez pomyłki.
Tak! Znam Redutę na wyrywki!
I nie tylko Redutę !
Jadąc pociągiem wyjęłam tomik i zaczęłam czytać .
W Gdańsku dosiadł się starszy pan i zapytał : pannica na wakacje jedzie ? do babci ? tak zupełnie sama ?
O widzę że panienka lubi czytać wiersze... a jaki wiersz naszego wieszcza lubi najbardziej ?
Ale mnie dziadek wkurzał swoimi pytaniami ...
Gdy powiedziałam, że czytam Redutę Ordona bo muszę za karę nauczyć się jej na pamięć- natrętny dziadzio wpadł w zachwyt.
Zapytał, czy czytałam "Syzyfowe prace".... bo tam jakiś uczeń recytuje Redutę na pamięć i czy ja też będę recytować przed cała klasą ?
Spytał się czy UMIEM się uczyć na pamięć a jeśli nie , to on mnie nauczy .
Nie pytając o zgodę, wziął mój tomik a mnie kazał przymknąć oczy i wyobrazić sobie, że jestem postacią (ordynansem) w tym wierszu.
Zapatrzyłam się w jeden punkt w przedziale i zaczęłam słuchać jak dziad czytał... a czytał pięknie.
Moja posłuszna wyobraźnia stała już na wzgórzu obok swojego jenerała, widziałam pole bitwy, blask wybuchów, słyszałam krzyki i jęki ginących żołnierzy ...
Gdy dziadek skończył, zapytał czy ma czytać jeszcze raz.. ale ja nie chciałam. Miałam załzawione oczy i gulę w gardle.
Tak się stało od słów:
" ..aż ręka w ładownicy
długo i głęboko szukała... nie znalazła.
I żołnierz pobladnął,
nie znalazłszy ładunku już bronią nie władnął,
i uczuł, ze go pali strzelba rozogniona
- upuścił ją i upadł... nim dobiją- skona..."
Dziadek wysiadł gdzieś za Tczewem, a ja wpiłam się w treść wiersza niczym hrabia Ugolino w czerep arcybiskupa...
Przez całe wakacje czytałam ten wiersz kilka razy dziennie i nawet nie zauważyłam, gdy umiałam go na pamięć.
We wrześniu, na którejś lekcji polskiego, Kapo spytała. No i jak tam twoja kara.. podukasz nam trochę ?
Poszłam do tablicy i zaczęłam deklamację "Reduty" przed cała klasą.
Gdy skończyłam, zobaczyłam, że oczy naszej polonistki są wilgotne.
Wstała z krzesła, spojrzała na mnie i powiedziała : "jak Radek... zupełnie jak Radek".
Dzisiaj, można mnie obudzić z głębokiego snu i zapodać początek wersu z któregokolwiek miejsca- a ja polecę dalej bez pomyłki.
Tak! Znam Redutę na wyrywki!
I nie tylko Redutę !
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


