06-09-2024, 8:49
Kilka nocy temu sen mnie nawiedził dziwny i trochę straszny.
Śniło mi się, że byłam w okrągłym dużym budynku bez drzwi, pełnym kobiet i dzieci.
Nie było słychać aby ktoś płakał lub krzyczał.
Był półmrok i wszystko było spowite w szarej mgle a moi współwięźniowie poruszali się w zwolnionym tempie i jakoś chaotycznie.
Wtedy ktoś mnie pociągnął za rękę i wyprowadził z tego pomieszczenia na jasno oświetloną przestrzeń.
Gdzie by nie spojrzeć- tylko pustka i jasność.
Czułam gorąco i bardzo chciało mi się pić ale nie było nigdzie studni ani strumienia.
W oddali zobaczyłam starego, zgarbionego człowieka , który na nosidłach niósł dwa wiadra. Wiedziałam, że jest w nich woda.
Poszłam a potem zaczęłam biec w jego stronę ale przestrzeń między nim a mną robiła się coraz większa.
Zaczęłam go wołać ale mój głos nie przypominał krzyku a raczej szept.
Gdy się obudziłam, moje wargi były spierzchnięte a w ustach miałam lekko gorzki smak... a kołdra leżała na podłodze.
Było już po covidzie więc nie były to chorobowe majaki.
Dodam jeszcze, że taka duża, ciemna i pełna ludzi hala, to już mi się śniła kilka razy wcześniej...
Śniło mi się, że byłam w okrągłym dużym budynku bez drzwi, pełnym kobiet i dzieci.
Nie było słychać aby ktoś płakał lub krzyczał.
Był półmrok i wszystko było spowite w szarej mgle a moi współwięźniowie poruszali się w zwolnionym tempie i jakoś chaotycznie.
Wtedy ktoś mnie pociągnął za rękę i wyprowadził z tego pomieszczenia na jasno oświetloną przestrzeń.
Gdzie by nie spojrzeć- tylko pustka i jasność.
Czułam gorąco i bardzo chciało mi się pić ale nie było nigdzie studni ani strumienia.
W oddali zobaczyłam starego, zgarbionego człowieka , który na nosidłach niósł dwa wiadra. Wiedziałam, że jest w nich woda.
Poszłam a potem zaczęłam biec w jego stronę ale przestrzeń między nim a mną robiła się coraz większa.
Zaczęłam go wołać ale mój głos nie przypominał krzyku a raczej szept.
Gdy się obudziłam, moje wargi były spierzchnięte a w ustach miałam lekko gorzki smak... a kołdra leżała na podłodze.
Było już po covidzie więc nie były to chorobowe majaki.
Dodam jeszcze, że taka duża, ciemna i pełna ludzi hala, to już mi się śniła kilka razy wcześniej...
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


