05-05-2024, 23:11
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że u ateistów jest podobnie, tak jak też z tego, że każdy ma potem wybór lecz
obojętnie jacy fanatycy, są na tyle zaślepieni, że żadne argumenty do nich nie docierają. Chociaż w zasadzie, ateistom
nie jest to potrzebne, czyli argumenty, bo oni nie wierzą a istnienia boga nikt nie udowodni i nie przekona, że
jest.
Mam tu taką starszą sąsiadkę, w sumie się skumplowywałyśmy i ona jest fanatyczką katolicyzmu, czyli swojej wiary.
Mimo spokojnych dyskusji o religii, mam wrażenie jakbym mówiła do niej o czymś nie z tego świata jak cytuję biblię.
Czyli totalnie ślepa wiara wyssana z mlekiem matki. Na to co mówię, ma tylko jedną odpowiedź, nie potrafi nic
racjonalnego o swojej religii powiedzieć. Mianowicie, jej odpowiedź to 'ja tam w tej religii się urodziłam i w niej umrę'.
obojętnie jacy fanatycy, są na tyle zaślepieni, że żadne argumenty do nich nie docierają. Chociaż w zasadzie, ateistom
nie jest to potrzebne, czyli argumenty, bo oni nie wierzą a istnienia boga nikt nie udowodni i nie przekona, że
jest.
Mam tu taką starszą sąsiadkę, w sumie się skumplowywałyśmy i ona jest fanatyczką katolicyzmu, czyli swojej wiary.
Mimo spokojnych dyskusji o religii, mam wrażenie jakbym mówiła do niej o czymś nie z tego świata jak cytuję biblię.
Czyli totalnie ślepa wiara wyssana z mlekiem matki. Na to co mówię, ma tylko jedną odpowiedź, nie potrafi nic
racjonalnego o swojej religii powiedzieć. Mianowicie, jej odpowiedź to 'ja tam w tej religii się urodziłam i w niej umrę'.


