01-02-2024, 0:22
Nie jestem w stanie wszystkiego wymienić ale Boni wspomina o deserach a więc chętnie zjadłabym lody gałkowane
jakie z prywatnej willi serwował lodziarz. Nigdy nie jadłam tak pysznych lodów, jak te u niego a drugie na wycieczce
szkolnej w Rynie. Gdzieś jeździliśmy ale nie pamiętam gdzie i w Rynie akurat zrobiliśmy przystanek. Ja akurat Ryn
znałam bardzo dobrze, bo tam mieszkał mój stryjek, no z koleżanką za zgodą wychowawczyni, oddaliłyśmy
się od reszty i zaprowadziłam ją na najpyszniejsze lody w wafelku. Wszelkie Bolero i inne im podobne, przegrywają
z nimi bezkonkurencyjnie.
Ziemniaki ze skwarkami, cebulą i koperkiem robię dość często ale popijam zsiadłym mlekiem albo raczej
przegryzam, bo uwielbiam duże kawały zsiadłego mleka. Mleko i ziemniaki od gospodarza kupuję.
Bardzo tęsknię za latem i zimą u babci i dziadka. Na początku ich dom, był uznawany za największą rezydencję
we wsi... dziś to ruina.
To ten dom.
jakie z prywatnej willi serwował lodziarz. Nigdy nie jadłam tak pysznych lodów, jak te u niego a drugie na wycieczce
szkolnej w Rynie. Gdzieś jeździliśmy ale nie pamiętam gdzie i w Rynie akurat zrobiliśmy przystanek. Ja akurat Ryn
znałam bardzo dobrze, bo tam mieszkał mój stryjek, no z koleżanką za zgodą wychowawczyni, oddaliłyśmy
się od reszty i zaprowadziłam ją na najpyszniejsze lody w wafelku. Wszelkie Bolero i inne im podobne, przegrywają
z nimi bezkonkurencyjnie.
Ziemniaki ze skwarkami, cebulą i koperkiem robię dość często ale popijam zsiadłym mlekiem albo raczej
przegryzam, bo uwielbiam duże kawały zsiadłego mleka. Mleko i ziemniaki od gospodarza kupuję.
Bardzo tęsknię za latem i zimą u babci i dziadka. Na początku ich dom, był uznawany za największą rezydencję
we wsi... dziś to ruina.
To ten dom.


