29-01-2024, 0:25
Feminista – co to znaczy dzisiaj nim być?
Dla mnie to oczywistość, tak jakbym afiszował się z tym, że jestem normalnym człowiekiem, a nie półgłówkiem czy rasistą. Myślę, że w polskim świecie feminista oznacza nie tylko, że jesteś za równością i przeciw dyskryminacji, ale też, że nie jesteś seksistą, mizoginem ani patriarchalnym debilem. Natomiast w świecie normalnym, liberalnym i obyczajowo cywilizowanym, np. w Szwecji, gdzie żyją moi synowie, feminista oznacza rozgarniętego, wrażliwego faceta, który nie potrzebuje w żaden sposób tego podkreślać ani deklarować.
W Polsce mężczyźni też się z tym nie afiszują. Pytani o to, czy są feministami, odpowiadają zdziwieni: kim?!
Nie wiem, co oznacza feminizm dla przeciętnego Polaka, jak on to sobie definiuje, odczuwa i jak sobie z tym radzi. Podejrzewam, że ma z tym kłopot. Dla mnie feminizm jest jednoznaczny z humanizmem. Jest wyrazem współcześnie pojmowanego człowieczeństwa. Być może wielu facetów rozumie to kompletnie inaczej. Feminista to dla nich symbol ,,miękkiszona’’, który poddaje się lub ulega kobietom, godzi się na tę fałszywą interpretację patriarchatu – że to mężczyźni zniszczyli świat, a teraz powinni się kajać. Część mężczyzn reaguje na feminizm wściekle alergicznie jako na przejaw kobiecej niezrozumiałej agresji, ataku na męskość.
To w jaki sposób rozpoznać w sobie, że jest się feministą?
Już sam fakt, że ktoś ma potrzebę takiego rozpoznania, jest bardzo cenny. Świadczy o pewnym poziomie autorefleksji, mentalnym nadążaniu za współczesnością. Fajnie jest chyba mieć jakiś klarowny pogląd na tak ważny temat, nie być durniem, ślepym na połowę ludzkości.
https://zwierciadlo.pl/psychologia/51525...nizmu.read
Dla mnie to oczywistość, tak jakbym afiszował się z tym, że jestem normalnym człowiekiem, a nie półgłówkiem czy rasistą. Myślę, że w polskim świecie feminista oznacza nie tylko, że jesteś za równością i przeciw dyskryminacji, ale też, że nie jesteś seksistą, mizoginem ani patriarchalnym debilem. Natomiast w świecie normalnym, liberalnym i obyczajowo cywilizowanym, np. w Szwecji, gdzie żyją moi synowie, feminista oznacza rozgarniętego, wrażliwego faceta, który nie potrzebuje w żaden sposób tego podkreślać ani deklarować.
W Polsce mężczyźni też się z tym nie afiszują. Pytani o to, czy są feministami, odpowiadają zdziwieni: kim?!
Nie wiem, co oznacza feminizm dla przeciętnego Polaka, jak on to sobie definiuje, odczuwa i jak sobie z tym radzi. Podejrzewam, że ma z tym kłopot. Dla mnie feminizm jest jednoznaczny z humanizmem. Jest wyrazem współcześnie pojmowanego człowieczeństwa. Być może wielu facetów rozumie to kompletnie inaczej. Feminista to dla nich symbol ,,miękkiszona’’, który poddaje się lub ulega kobietom, godzi się na tę fałszywą interpretację patriarchatu – że to mężczyźni zniszczyli świat, a teraz powinni się kajać. Część mężczyzn reaguje na feminizm wściekle alergicznie jako na przejaw kobiecej niezrozumiałej agresji, ataku na męskość.
To w jaki sposób rozpoznać w sobie, że jest się feministą?
Już sam fakt, że ktoś ma potrzebę takiego rozpoznania, jest bardzo cenny. Świadczy o pewnym poziomie autorefleksji, mentalnym nadążaniu za współczesnością. Fajnie jest chyba mieć jakiś klarowny pogląd na tak ważny temat, nie być durniem, ślepym na połowę ludzkości.
https://zwierciadlo.pl/psychologia/51525...nizmu.read


