18-01-2024, 12:03
Ponoć życie bez faceta jest do doopy.
Nie otworzysz sobie babo słoika, nie wbijesz gwoździa w ścianę, nie wniesiesz ciężaru na któreś tam piętro... i t.d.
Jak mi gadał były mąż : " rady sobie w życiu nie dasz, bo przecież jesteś tylko kobietą."
Tymczasem w naszym małżeństwie to ja odróżniałam kombinerki od obcęgów, wkręty od śrub,
pilnik do drewna od pilnika do metalu, wiertła do drewna (piórowe), do ścian (vidia) od tych do metalu... mój były miał z tym problemy.
A jeśli chodzi o transport ciężarów to miałam do dyspozycji samochód z bratem, windę czy ekipę dostawczą gdy kupowałam n.p. pralkę lub lodówkę.
A z tym wbijaniem gwoździa w ścianę... to zazwyczaj korzystałam z wiertarki, kołków rozporowych i wkrętów... (mój były chyba do dzisiaj jest wierny gwoździom).
Ale za jedno mogę mojemu byłemu podziękować: To dzięki niemu dzisiaj jestem FEMINISTKĄ !
Jeśli zaś chodzi o równouprawnienie, to pracowałam na stanowisku (w tamtych czasach uznawanym TYLKO dla mężczyzn).
Do dzisiaj nie ma ono żeńskiej formy.
Ile zarabiałam ? Mniej niż facet na tym samym stanowisku, z takim samym wykształceniem i takim samym stażem pracy...
Ot i mamy "równouprawnienie".
Nie otworzysz sobie babo słoika, nie wbijesz gwoździa w ścianę, nie wniesiesz ciężaru na któreś tam piętro... i t.d.
Jak mi gadał były mąż : " rady sobie w życiu nie dasz, bo przecież jesteś tylko kobietą."
Tymczasem w naszym małżeństwie to ja odróżniałam kombinerki od obcęgów, wkręty od śrub,
pilnik do drewna od pilnika do metalu, wiertła do drewna (piórowe), do ścian (vidia) od tych do metalu... mój były miał z tym problemy.
A jeśli chodzi o transport ciężarów to miałam do dyspozycji samochód z bratem, windę czy ekipę dostawczą gdy kupowałam n.p. pralkę lub lodówkę.
A z tym wbijaniem gwoździa w ścianę... to zazwyczaj korzystałam z wiertarki, kołków rozporowych i wkrętów... (mój były chyba do dzisiaj jest wierny gwoździom).
Ale za jedno mogę mojemu byłemu podziękować: To dzięki niemu dzisiaj jestem FEMINISTKĄ !
Jeśli zaś chodzi o równouprawnienie, to pracowałam na stanowisku (w tamtych czasach uznawanym TYLKO dla mężczyzn).
Do dzisiaj nie ma ono żeńskiej formy.
Ile zarabiałam ? Mniej niż facet na tym samym stanowisku, z takim samym wykształceniem i takim samym stażem pracy...
Ot i mamy "równouprawnienie".
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


