08-11-2023, 13:36
Wytłumaczenie jest proste ale nie spodoba się ani mi, ani Tobie. Jej śmierć, zbiegła się z Twoją śmiercią, w sensie, że Ty
najprawdopodobniej byłaś jedną nogą na tamtym świecie. Mówiąc językiem paranormalnym, Twoja doktorka Ciebie
wyciągnęła ze śmierci i oddając siebie za Twoje życie.
Opowiastka numer 3.
Było lato, miejscowość Przewięź, na trasie w stronę z Sejn do Augustowa.
Wybraliśmy się piątką, czyli ja, dwie koleżanki i dwóch kolegów do wspomnianej Przewięzi na tzw. patelnię, czyli
pole namiotowe. Nie mieliśmy zamiaru rozbijać namiotu, tylko tam pojechać, bo to miejscowość turystyczna i zawsze
coś się dzieje... dyskoteki, zabawy, ogniska... no i moje jezioro. Moje, w sensie, że dla mnie żaden wypad bez jeziora
nie miał sensu. Wiozła nas stara, poczciwa Syrena. Najstarszy z nas prowadził, czyli siedemnastolatek. Prawko można
było mieć od 16- go roku życia jak ktoś uczył się w Technikum i tam ten kolega zdobył wymarzony dokument.
I tak sobie jedziemy, śmiejemy się, wesoło i głośno. My we trzy, siedziałyśmy z tyłu, dwaj 'panowie' z przodu.
Na ostrym zakręcie otworzyły się drzwi... zaczęłyśmy głośno krzyczeć i stukać kierowcę w ramię a on, w najlepsze
opowiada jakiś dowcip, śmiejąc się jak wariat ale po naszych usilnych wrzaskach, w końcu pyta... co wam jest, czego
wy chcecie?! Pokazujemy palcami na otwarte drzwi, na fotel i na pasażera przy kierowcy, którego de facto nie ma. Nie ma
fotela ale nie ma też pasażera. Jak ten dał po hamulcach! Rzucając siarczystą wiązankę... ja pierdolę, o kurwa!
Gdzie on jest!? I patrzy na nas, jakbyśmy to my były winne. Wypadł, odpowiedziałyśmy cichym głosem.
Zawróciliśmy, jechaliśmy bez pasażera przy kierowcy, jakieś dobre 5 km. Dojechaliśmy do niego a on tylko powiedział...
może byście uprzedzili z łaski swojej, że w razie katapultowania, nie ma spadochronu, bo kilka metrów po
asfalcie, to mała przyjemność. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem a koledze oprócz kilku zadrapań, na szczęście
nic się nie stało.
1. UFO w drodze od babci- Science fiction
2. Wypadek na torach- Horror
3. Niemowlę, szpital, wspomnienia- Niewiarygodne
najprawdopodobniej byłaś jedną nogą na tamtym świecie. Mówiąc językiem paranormalnym, Twoja doktorka Ciebie
wyciągnęła ze śmierci i oddając siebie za Twoje życie.
Opowiastka numer 3.
Było lato, miejscowość Przewięź, na trasie w stronę z Sejn do Augustowa.
Wybraliśmy się piątką, czyli ja, dwie koleżanki i dwóch kolegów do wspomnianej Przewięzi na tzw. patelnię, czyli
pole namiotowe. Nie mieliśmy zamiaru rozbijać namiotu, tylko tam pojechać, bo to miejscowość turystyczna i zawsze
coś się dzieje... dyskoteki, zabawy, ogniska... no i moje jezioro. Moje, w sensie, że dla mnie żaden wypad bez jeziora
nie miał sensu. Wiozła nas stara, poczciwa Syrena. Najstarszy z nas prowadził, czyli siedemnastolatek. Prawko można
było mieć od 16- go roku życia jak ktoś uczył się w Technikum i tam ten kolega zdobył wymarzony dokument.
I tak sobie jedziemy, śmiejemy się, wesoło i głośno. My we trzy, siedziałyśmy z tyłu, dwaj 'panowie' z przodu.
Na ostrym zakręcie otworzyły się drzwi... zaczęłyśmy głośno krzyczeć i stukać kierowcę w ramię a on, w najlepsze
opowiada jakiś dowcip, śmiejąc się jak wariat ale po naszych usilnych wrzaskach, w końcu pyta... co wam jest, czego
wy chcecie?! Pokazujemy palcami na otwarte drzwi, na fotel i na pasażera przy kierowcy, którego de facto nie ma. Nie ma
fotela ale nie ma też pasażera. Jak ten dał po hamulcach! Rzucając siarczystą wiązankę... ja pierdolę, o kurwa!
Gdzie on jest!? I patrzy na nas, jakbyśmy to my były winne. Wypadł, odpowiedziałyśmy cichym głosem.
Zawróciliśmy, jechaliśmy bez pasażera przy kierowcy, jakieś dobre 5 km. Dojechaliśmy do niego a on tylko powiedział...
może byście uprzedzili z łaski swojej, że w razie katapultowania, nie ma spadochronu, bo kilka metrów po
asfalcie, to mała przyjemność. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem a koledze oprócz kilku zadrapań, na szczęście
nic się nie stało.
1. UFO w drodze od babci- Science fiction
2. Wypadek na torach- Horror
3. Niemowlę, szpital, wspomnienia- Niewiarygodne


