03-11-2023, 13:31
- 2 -
Narwała więc duży bukiet, ułożyła kwiaty równiutko w koszu i poniosła do chaty…
a w nim z pomiędzy maków i rumianku- spore wiązki zielonych konopi wystawały.
- Uf ! Niewiele brakowało, a bydle łaciate cały zagonek maryśki by zżarło....
Pewnie już wcześniej zasmakowało w zielsku nad potokiem, dlatego mleko dawało wściekłe choć smakowite
i kolorowe wizje przywołujące.
![[Obrazek: 098b9586b2ed46f1.jpg]](https://images92.fotosik.pl/694/098b9586b2ed46f1.jpg)
Lecz cóż to za postać na horyzoncie zamajaczyła ?
Czyżby to znany we wsi ze swych dziwacznych skłonności stary i poczciwy emeryt, hodowca owiec i amator kwaśnych jabłek..?
Stare panny nazywały go Mekintosz, bo mu z ust jabolem zalatywało a o jego słabości do wełnianych stworzeń krążyły we wsi legendy.
Wielkim uczuciem ów pasterz darzył mięciuchne i beczące bezmyślnie stworzenia.
Jedną z nich przed laty tak wielce umiłował, że żonę i dziatwę z chałupy wygonił,
a sam w zakazanej rozpuście zatopił się po uszy.
Każdego wieczora pod oknem jego chaty się przyczaiwszy, można było usłyszeć odgłosy grzeszne.
Tym razem, po nocy upojnej-mecząca i słaniająca się giczałach owieczka udała się do zagrody
gdzie odpoczywało całe stado cieplutkich i białych zwierzątek.
Narwała więc duży bukiet, ułożyła kwiaty równiutko w koszu i poniosła do chaty…
a w nim z pomiędzy maków i rumianku- spore wiązki zielonych konopi wystawały.
- Uf ! Niewiele brakowało, a bydle łaciate cały zagonek maryśki by zżarło....
Pewnie już wcześniej zasmakowało w zielsku nad potokiem, dlatego mleko dawało wściekłe choć smakowite
i kolorowe wizje przywołujące.
![[Obrazek: 098b9586b2ed46f1.jpg]](https://images92.fotosik.pl/694/098b9586b2ed46f1.jpg)
Lecz cóż to za postać na horyzoncie zamajaczyła ?
Czyżby to znany we wsi ze swych dziwacznych skłonności stary i poczciwy emeryt, hodowca owiec i amator kwaśnych jabłek..?
Stare panny nazywały go Mekintosz, bo mu z ust jabolem zalatywało a o jego słabości do wełnianych stworzeń krążyły we wsi legendy.
Wielkim uczuciem ów pasterz darzył mięciuchne i beczące bezmyślnie stworzenia.
Jedną z nich przed laty tak wielce umiłował, że żonę i dziatwę z chałupy wygonił,
a sam w zakazanej rozpuście zatopił się po uszy.
Każdego wieczora pod oknem jego chaty się przyczaiwszy, można było usłyszeć odgłosy grzeszne.
Tym razem, po nocy upojnej-mecząca i słaniająca się giczałach owieczka udała się do zagrody
gdzie odpoczywało całe stado cieplutkich i białych zwierzątek.
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


