30-10-2023, 10:34
Jak chodzi o koty, to już dawno stwierdziłam, że to ja im pecha przynoszę i od trzeciego tragicznie zmarłego mego kota, nie
odważyłam się nabyć nowego, bo nie chciałabym aby kolejny zginął. Dziś się z tego śmieję ale wszystkie były rozpieszczone,
wychuchane i zadbane. Pilnowałam każdego z nich jak własne dzieci i nawet na smyczy na spacery chodziły ale i tak
marnie skończyły... jeden przyciśnięty tapczanem u babci, drugi przegryzł kabel od radio i wypaliło aż do wnętrzności i
trzeci nieborak, został wyprany... chwila nieuwagi i po kotach
odważyłam się nabyć nowego, bo nie chciałabym aby kolejny zginął. Dziś się z tego śmieję ale wszystkie były rozpieszczone,
wychuchane i zadbane. Pilnowałam każdego z nich jak własne dzieci i nawet na smyczy na spacery chodziły ale i tak
marnie skończyły... jeden przyciśnięty tapczanem u babci, drugi przegryzł kabel od radio i wypaliło aż do wnętrzności i
trzeci nieborak, został wyprany... chwila nieuwagi i po kotach


