11-09-2023, 17:45
Raz w Niemczech, szef zabrał mnie i kucharza do kasyna. Dał nam po 100 marek i powiedział abyśmy sobie pograli w jednorękiego
bandytę a on w tym czasie, poszedł na dół grać w ruletkę. I ja i kucharz, czyli dwa na raz, rozbiliśmy banki. Biegiem kasę
wymieniliśmy i do kieszeni. Ani słowem szefowi nie wspomnieliśmy o wygranej. Nie pamiętam po ile wygraliśmy ale szacuję, że
po kilka tysięcy marek, czyli może po jakieś 20 tyś. zł. Jak wrócił i pytał jak poszło, to powiedzieliśmy, że straciliśmy
wszystko a on na to dumny, jak wielki znawca... 'to normalne'
bandytę a on w tym czasie, poszedł na dół grać w ruletkę. I ja i kucharz, czyli dwa na raz, rozbiliśmy banki. Biegiem kasę
wymieniliśmy i do kieszeni. Ani słowem szefowi nie wspomnieliśmy o wygranej. Nie pamiętam po ile wygraliśmy ale szacuję, że
po kilka tysięcy marek, czyli może po jakieś 20 tyś. zł. Jak wrócił i pytał jak poszło, to powiedzieliśmy, że straciliśmy
wszystko a on na to dumny, jak wielki znawca... 'to normalne'


