03-08-2023, 13:46
"O Mariuszu kłamczuchu i jego szefie" - Dezyderiusz
- Pozbierałeś Mariuszu ruskie rakiety w lesie, jak prosiłem?
- Rakiety, proszę prezesa? Rakiety? Pozbierałem, wodzu miły!
- Nie kłamiesz,Mariuszku? Lepiej przyznaj się kochanie!
- Jak szefa kocham, proszę szefa, że nie kłamię!
- Oj, Mariuszku kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę prezesa!
-Pinokio zwany Mateuszem czeka na ten złom, więc daj mi słowo.
- No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
Rakiety były dla Pinokia Mateusza,
A las był zielony,
A rakieta...no, taka... tego...
Nic takiego nadzwyczajnego,
A na rakiecie - nazwa producenta
I Dniepropietrowsk... i ta ulica z numerem.
I pamiętam wszystko:
Że głowica była z czerwoną gwiazdą,
A jak wyciągałem ją osobiście z rowu,
To przechodził jakiś grzybiarz,
I jeden oficer też wyciągał,
Wysoki - wysoki,
Taki wysoki, że jak wyciągał, to kucał,
I jechał quad... i trąbił..,
I szły jakieś seksowne dziewczynki,
Jak na własnych barkach rakietę wyciągałem...
Prezes głową pokiwał,
Otworzył szeroko swe przepiękne oczęta ze zdumienia:
Oj,Mariuszku,Mariuszku!
Przecież ja ci wcale nie kazałem
Żadnych rakiet poszukiwać!...ino durniu białoruskich śmigłowców.
- Pozbierałeś Mariuszu ruskie rakiety w lesie, jak prosiłem?
- Rakiety, proszę prezesa? Rakiety? Pozbierałem, wodzu miły!
- Nie kłamiesz,Mariuszku? Lepiej przyznaj się kochanie!
- Jak szefa kocham, proszę szefa, że nie kłamię!
- Oj, Mariuszku kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę prezesa!
-Pinokio zwany Mateuszem czeka na ten złom, więc daj mi słowo.
- No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
Rakiety były dla Pinokia Mateusza,
A las był zielony,
A rakieta...no, taka... tego...
Nic takiego nadzwyczajnego,
A na rakiecie - nazwa producenta
I Dniepropietrowsk... i ta ulica z numerem.
I pamiętam wszystko:
Że głowica była z czerwoną gwiazdą,
A jak wyciągałem ją osobiście z rowu,
To przechodził jakiś grzybiarz,
I jeden oficer też wyciągał,
Wysoki - wysoki,
Taki wysoki, że jak wyciągał, to kucał,
I jechał quad... i trąbił..,
I szły jakieś seksowne dziewczynki,
Jak na własnych barkach rakietę wyciągałem...
Prezes głową pokiwał,
Otworzył szeroko swe przepiękne oczęta ze zdumienia:
Oj,Mariuszku,Mariuszku!
Przecież ja ci wcale nie kazałem
Żadnych rakiet poszukiwać!...ino durniu białoruskich śmigłowców.
Daj, ać ja pobruczę, a ty poczywaj.


