31-07-2023, 13:49
(30-07-2023, 17:15 )hogan napisał(a): Na jednej wystawie ale nie pamiętam gdzie, ktoś wywiesił swoje stare ubranie i oprawił w ramy jak obraz. Sprzedał za miliony.Ja bym to określi takim żydowskim słowem "hucpa" takie "dzieła" w zasadzie uważam za obrąźliwe.
Ja to nazywam szczęściem albo łbem nie od parady. Swoje abstrakcyjne obrazy też lubię ale za cudze, nie dałabym ani grosza.
Artysta ma prawo do prowokacji, ale nie do chamstwa.
Witkacy może sobie zrymowac:
"Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu..."
Dali, Gaudi też sobie kpią z odbiorcy, ale im wolno, to po prostu WIDAĆ.
ABSTRAKCJA może być ładna, tak jak wzór na zasłony, majtki czy sukienkę, może przekazać jakiś nastrój. Ale to nieczęste.
Reszta to tyle co skarpetki Madonny, znaczki za miliony i inne środki płatnicze.
Ja się na obrazach nie znam. Mnie się coś podoba, porusza, albo nie.
Dalego lubię, słoneczniki wariata lubie, Kramskoj ok.
A Edyty Gurniak nie lubię, jak i drogich bohomazów. :pomidor.g:


