20-12-2014, 10:38
Zakaz kopiowania, własność prywatna
Spacer w śniegu...
Czerwony od mrozu, wystaje otulony w szal
Uliczki wybielone, a ja stąpam idąc w dal
Opadają lekko płatki błękitne, nikną gdzieś nam
Strącam palcem śnieżkę białą co na nosie ją mam
Przechodnie wtuleni w siebie, spoglądam ukradkiem
Patrzę w górę, śnieżek prószy, jestem tylko przypadkiem
Nikną w puchu białym, samotni i niesamotni
Czy sen zimą w ramionach godnych się nie ulotni?
Cieszą się wszyscy z nadejścia pory roku białej
Lepią bałwanki, sanna zimowa, lecz idę dalej
Dostrzegam piękno co wokół jakby mgłą otacza mnie
Szczęśliwi Ci co w ramionach są, ja jestem we śnie
Szczypie w uszy i nos bardziej staje się czerwony
Pogłębiam się w marzeniach to dar nieoceniony
W puszystą pierzynę wciśnięte zostawiam ślady
Pojedyncze, moje, nie zmienię tego, nie ma rady
Spacer w śniegu...
Czerwony od mrozu, wystaje otulony w szal
Uliczki wybielone, a ja stąpam idąc w dal
Opadają lekko płatki błękitne, nikną gdzieś nam
Strącam palcem śnieżkę białą co na nosie ją mam
Przechodnie wtuleni w siebie, spoglądam ukradkiem
Patrzę w górę, śnieżek prószy, jestem tylko przypadkiem
Nikną w puchu białym, samotni i niesamotni
Czy sen zimą w ramionach godnych się nie ulotni?
Cieszą się wszyscy z nadejścia pory roku białej
Lepią bałwanki, sanna zimowa, lecz idę dalej
Dostrzegam piękno co wokół jakby mgłą otacza mnie
Szczęśliwi Ci co w ramionach są, ja jestem we śnie
Szczypie w uszy i nos bardziej staje się czerwony
Pogłębiam się w marzeniach to dar nieoceniony
W puszystą pierzynę wciśnięte zostawiam ślady
Pojedyncze, moje, nie zmienię tego, nie ma rady


