09-05-2023, 17:04
No dobra... zaczynam: Śni mi się, że jestem na jakimś polu albo na stepie. Jak okiem sięgnąć,
albo zboże, wysoka trawa...lub jakaś inna wysoka roślinność.
Idę a raczej jestem pchana prosto przez siebie, nie mogę zejść na boki.
Daleko przede mną ciemna ściana jakby las a może to zarośnięty roślinnością mur... nie wiadomo.
To coś było wysokie i ciemno zielone.
Gdy doszłam, chciałam się przez to przebić i nagle odsłoniła się część zakryta i stanęłam naprzeciw jakiejś szyby wielkiej jak drzwi.
Za szybą zobaczyłam samą siebie.
Uśmiechniętą, w jasnej sukience i z rozwianymi jasnymi włosami.
I tamta jasna :JA" pokazuje mi , że mam minąć szybę i przyjść do niej , ale, gdy już mam to zrobić - budziłam się.
Sen niby taki sobie ale gdy taki sen powtarza się co dwie lub trzy noce i kończy się zawsze w tym samym miejscu- to można się wystraszyć.
A tu dwie pierwsze zwrotki z tuzina.
albo zboże, wysoka trawa...lub jakaś inna wysoka roślinność.
Idę a raczej jestem pchana prosto przez siebie, nie mogę zejść na boki.
Daleko przede mną ciemna ściana jakby las a może to zarośnięty roślinnością mur... nie wiadomo.
To coś było wysokie i ciemno zielone.
Gdy doszłam, chciałam się przez to przebić i nagle odsłoniła się część zakryta i stanęłam naprzeciw jakiejś szyby wielkiej jak drzwi.
Za szybą zobaczyłam samą siebie.
Uśmiechniętą, w jasnej sukience i z rozwianymi jasnymi włosami.
I tamta jasna :JA" pokazuje mi , że mam minąć szybę i przyjść do niej , ale, gdy już mam to zrobić - budziłam się.
Sen niby taki sobie ale gdy taki sen powtarza się co dwie lub trzy noce i kończy się zawsze w tym samym miejscu- to można się wystraszyć.
A tu dwie pierwsze zwrotki z tuzina.
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


