04-05-2023, 8:36
Dawno temu miałam męża, dzieci, teściową i nawet "przyjaciół".
Kupa ludzi, mnóstwo oczekiwań, sztucznych uśmiechów oraz toksycznej życzliwości z ich strony... a gdzieś w środku JA... mała , grzeczna, bezkonfliktowa, nieśmiała...
Co mi z tego przyszło ? Dopadła mnie depresja... zaczęłam bać się ludzi i własnego cienia.
Czy dzięki temu byłam spełniona i szczęśliwa ?
Nawet sama sobie nie miałam odwagi zadać tego pytania.
Potem uciekłam, zabrałam ze sobą tylko to co kochałam i to co było mi niezbędne.
Na dzień dzisiejszy, po zmianie adresu, po odchowaniu i wypuszczeniu dzieci w świat- mieszkam w fajnym układzie z moją samotnością.
Z ludzi wokół mnie- mam Córkę, Syna i Przyjaciółkę... spotykam się z nimi kilka razy do roku.... i to mi do szczęścia wystarczy.
Nigdy nie byłam szczęśliwsza i bardziej spełniona.
Kupa ludzi, mnóstwo oczekiwań, sztucznych uśmiechów oraz toksycznej życzliwości z ich strony... a gdzieś w środku JA... mała , grzeczna, bezkonfliktowa, nieśmiała...
Co mi z tego przyszło ? Dopadła mnie depresja... zaczęłam bać się ludzi i własnego cienia.
Czy dzięki temu byłam spełniona i szczęśliwa ?
Nawet sama sobie nie miałam odwagi zadać tego pytania.
Potem uciekłam, zabrałam ze sobą tylko to co kochałam i to co było mi niezbędne.
Na dzień dzisiejszy, po zmianie adresu, po odchowaniu i wypuszczeniu dzieci w świat- mieszkam w fajnym układzie z moją samotnością.
Z ludzi wokół mnie- mam Córkę, Syna i Przyjaciółkę... spotykam się z nimi kilka razy do roku.... i to mi do szczęścia wystarczy.
Nigdy nie byłam szczęśliwsza i bardziej spełniona.
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


