25-04-2022, 12:29
Miała prawo tak zareagować, ale przecież nie ma (chyba) nic przeciwko, byś sobie gadała z młodym. Po prostu, nie życzy sobie, żebyś częstowała go fajkami i w ten sposób zachęcała go do palenia.
Dobrze, że jej powiedziałaś, ale chyba nie spodziewałaś się, że Ci powie: "Dobra, jarajcie sobie, kup jeszcze jakieś piwko, zapalcie marychę, wciągnijcie kreskę, wtedy będzie wam się lepiej rozmawiało".
Nie ma znaczenia, że ona wie, że jej syn pali. Chodzi o to, żeby ktoś, kto jest dla niego jakimś tam autorytetem (w domyśle Ty) nie zachęcał go do tego, ktoś taki powinien go bardziej zniechęcać, a nie częstować fajkami. Jest młody, niech zrozumie, że fajki to nic dobrego. W takim wieku potrzebne są autorytety, młody człowiek szuka ludzi, do których może odnieść własne życie i brać przykład. Jest w wieku bardzo podatnym na wpływy, dlatego ludzie starsi od niego, którym zaufał, powinni ostrożnie i odpowiedzialnie rozmawiać z młodzieżą.
Takie jest, przynajmniej, moje zdanie.
Dobrze, że jej powiedziałaś, ale chyba nie spodziewałaś się, że Ci powie: "Dobra, jarajcie sobie, kup jeszcze jakieś piwko, zapalcie marychę, wciągnijcie kreskę, wtedy będzie wam się lepiej rozmawiało".
Nie ma znaczenia, że ona wie, że jej syn pali. Chodzi o to, żeby ktoś, kto jest dla niego jakimś tam autorytetem (w domyśle Ty) nie zachęcał go do tego, ktoś taki powinien go bardziej zniechęcać, a nie częstować fajkami. Jest młody, niech zrozumie, że fajki to nic dobrego. W takim wieku potrzebne są autorytety, młody człowiek szuka ludzi, do których może odnieść własne życie i brać przykład. Jest w wieku bardzo podatnym na wpływy, dlatego ludzie starsi od niego, którym zaufał, powinni ostrożnie i odpowiedzialnie rozmawiać z młodzieżą.
Takie jest, przynajmniej, moje zdanie.


