11-02-2022, 21:51
Anżej miał w pysku ser ogromny;
Jaro, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł:...
Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię!
Cóż to za oczy!
Ich blask aż mroczy!...
A pióra jakie!...
A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie.
Więc Anżej w kantaty; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł,Jaro go porwał i Anżeja zostawił.
Jaro, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł:...
Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię!
Cóż to za oczy!
Ich blask aż mroczy!...
A pióra jakie!...
A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie.
Więc Anżej w kantaty; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł,Jaro go porwał i Anżeja zostawił.
Daj, ać ja pobruczę, a ty poczywaj.


