03-01-2022, 13:34
Hej,
przeżyłem... Było nawet pozytywnie. Nic o rolnictwie, brak muzyki disco polo, brak męczenia zwierząt czyli nie było fajerwerków... Jestem w szoku.
A najbardziej zszokowany tym że żona w końcu zakomunikowała że na następne święta chciałaby wyjechać. Mi dwa razy nie trzeba powtarzać. Zawsze byłem za tym. No może prawie zawsze. Kiedyś, dawno miałem podobne poglądy co żonka że w domu. Ale jest światełko!
Ja mogę nawet z tą ekipą ale nie w domu a najchętniej w terenie. Czy to plaża w ciepłym kraju, czy ognisko gdzie w górach. Mi wszystko jedno byle nie kurka za stołami...
przeżyłem... Było nawet pozytywnie. Nic o rolnictwie, brak muzyki disco polo, brak męczenia zwierząt czyli nie było fajerwerków... Jestem w szoku.
A najbardziej zszokowany tym że żona w końcu zakomunikowała że na następne święta chciałaby wyjechać. Mi dwa razy nie trzeba powtarzać. Zawsze byłem za tym. No może prawie zawsze. Kiedyś, dawno miałem podobne poglądy co żonka że w domu. Ale jest światełko!
Ja mogę nawet z tą ekipą ale nie w domu a najchętniej w terenie. Czy to plaża w ciepłym kraju, czy ognisko gdzie w górach. Mi wszystko jedno byle nie kurka za stołami...


