04-12-2014, 13:59
Jeżeli dobry znajomy czy bliski mi jest smutny. to zawsze pytam dlaczego smutny, czy coś się stało?...
ale nieznajomych czyot, tak tylko z widzenia czy nazwiska znajomych nie zaczepiam, no chyba że ktoś by płakał
to należałoby zapytać, bo może to jakaś tragiczna sytuacja...przecież ulicami chodzą dziesiątki smutnych ludzi,
to nie znaczy że powinno się ich zaczepiać i pytać, potraktowaliby to nieufnie...natomiast koło płaczącego dziecka
nigdy nie przejdę obojętnie, zawsze pytam: co się stało, że płaczesz? bo może zgubiło rodziców? zabłądziło?
ktoś pobił? głodne?...dziecko jest bezbronne, trzeba zapytać.
ale nieznajomych czyot, tak tylko z widzenia czy nazwiska znajomych nie zaczepiam, no chyba że ktoś by płakał
to należałoby zapytać, bo może to jakaś tragiczna sytuacja...przecież ulicami chodzą dziesiątki smutnych ludzi,
to nie znaczy że powinno się ich zaczepiać i pytać, potraktowaliby to nieufnie...natomiast koło płaczącego dziecka
nigdy nie przejdę obojętnie, zawsze pytam: co się stało, że płaczesz? bo może zgubiło rodziców? zabłądziło?
ktoś pobił? głodne?...dziecko jest bezbronne, trzeba zapytać.


