22-01-2021, 20:00
Mniejsza z tym, że "dziennikarze" kiepsko mówią po polsku, zwłaszcza w programach "na żywo" (stres, brak możliwości doklejek, montażu, powtórzenia wypowiedzi itp.), ale mnie bardziej przeraża, że błędy robią "dziennikarze", którzy piszą artykuły. Przecież zawsze można przeczytać swój tekst kilka razy i znaleźć jakiś błąd, złą składnię, literówkę. Kiedyś każda szanująca się redakcja miała dział korekty, ale chyba wszystkich korektorów pozwalniano. Czasami wydaje mi się, że tzw. dziennikarze, zwłaszcza na portalach internetowych, w ogóle nie czytają tego, co napiszą, tylko publikują jak leci. I mówię tu o renomowanych i dużych portalach, typu Onet, Interia czy WP. Czasami zdarzają się tam błędy na poziomie podstawówki!
Zagrożeniem jest to, że ludzie słowo pisane traktują bardziej poważnie, że budzi ono większe zaufanie i czytając takich niedouczonych pismaków pomyślą, że tak się powinno pisać i mówić, więc będą powielać te błędy, przenosząc złe nawyki językowe dalej, jak jakiś wirus.
Kiedyś zawód dziennikarza, pisarza, eseisty... każdego pracującego z językiem cieszył się estymą i zaufaniem społecznym. Czytanie Kapuścińskiego, Lema, Passenta, Wiecha, pisarzy, poetów gwarantowało nam obcowanie z poprawną polszczyzną. Teraz każdy może być dziennikarzem, każdy może napisać książkę, co zwyczajnie skurwiło te zawody, odarło z całego szacunku.
Mnie też uczono, że te wyrazy są nieodmienne, ale to było dawno, a zasady się zmieniają. Sama piszesz, że wiesz, że obie formy są poprawne, więc jak najbardziej można odmienić słowo "radio" i być elokwentnym erudytą. Nie jest zabroniony brak odmiany, wciąż można mówić/pisać tak i tak, ale nie wmawiaj nikomu, że to błąd. Rozumiem sentyment do starej formy, ja też mu ulegam, ale język jest żywy, rozwija się i ewoluuje. Gdyby stał w miejscu i nie rozwijał się, stałby się martwy jak łacina.
Dziennikarstwo radiowe i telewizyjne jest nie do uratowania. Już za późno. Zbyt wiele olewactwa słuchacza i widza, dyletanctwa, niewyraźnego bełkotu i ledwie podstawowej znajomości ojczystego języka.
Zagrożeniem jest to, że ludzie słowo pisane traktują bardziej poważnie, że budzi ono większe zaufanie i czytając takich niedouczonych pismaków pomyślą, że tak się powinno pisać i mówić, więc będą powielać te błędy, przenosząc złe nawyki językowe dalej, jak jakiś wirus.
Kiedyś zawód dziennikarza, pisarza, eseisty... każdego pracującego z językiem cieszył się estymą i zaufaniem społecznym. Czytanie Kapuścińskiego, Lema, Passenta, Wiecha, pisarzy, poetów gwarantowało nam obcowanie z poprawną polszczyzną. Teraz każdy może być dziennikarzem, każdy może napisać książkę, co zwyczajnie skurwiło te zawody, odarło z całego szacunku.
Cytat:Wiem, że obecnie uznane są dwie formy za prawidłowe, czyli "radio" i "radiu" ale mnie szlag trafia gdy ktoś na przykład
uważa się za dobrego polonistę a mówi/ pisze "w radiu".
Mnie też uczono, że te wyrazy są nieodmienne, ale to było dawno, a zasady się zmieniają. Sama piszesz, że wiesz, że obie formy są poprawne, więc jak najbardziej można odmienić słowo "radio" i być elokwentnym erudytą. Nie jest zabroniony brak odmiany, wciąż można mówić/pisać tak i tak, ale nie wmawiaj nikomu, że to błąd. Rozumiem sentyment do starej formy, ja też mu ulegam, ale język jest żywy, rozwija się i ewoluuje. Gdyby stał w miejscu i nie rozwijał się, stałby się martwy jak łacina.
Cytat:Lecz słuchając jak już wspominałem tych z telewizji to ręce opadają.
Dziennikarstwo radiowe i telewizyjne jest nie do uratowania. Już za późno. Zbyt wiele olewactwa słuchacza i widza, dyletanctwa, niewyraźnego bełkotu i ledwie podstawowej znajomości ojczystego języka.


