29-11-2020, 14:34
(29-11-2020, 13:35 )polliter napisał(a): Bo to są zalecenia. Uwierz mi, wielu znajomych pracujących w innych zakładach pracy nie ma obowiązku zakrywania twarzy. Codziennie chodzę do sklepów i przynajmniej 30% klientów nie nosi maseczek. Ba, ekspiedientki przy kasach nie mają maseczek (jest tylko pleksa), a to przecież ich miejsce pracy, do tego potencjalnie, to one właśnie są najbardziej narażone. Chodzę cały czas po mieście, mijam policjantów i nikt mi nawet uwagi nie zwraca, nie mówiąc o mandatach, może jestem niewidzialny? Ale takich "niewidzialnych" ja akurat widzę bardzo dużo.Przyjacielu, wierzę że tak to postrzegasz. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że "są narażone". Ale fakt, że jeszcze Ciebie totalitarne represje nie dopadły, nie znaczy że wkrótce nie dopadną. Ja też chodzę bez maski i nie zachowuję dystansu, ale wiem że w każdej chwili mogę zostać zaatakowany przez policję lub zadenuncjowany przez przełożonych, współpracowników, sąsiadów, klientów i obsługę sklepu czy przechodniów na ulicy. Bo taki jest totalitaryzm, z którym jako wolnościowiec i narodowiec nie mogę się zgodzić.
Co w tym wszystkim jest praktycznie respektowane?
1. Sklepy do 22.00 (akurat zawsze tak było, żadna nowość).
2. Alkohol sprzedawany do 20.00 (sklepy z alkoholem i tak są czynne do 18.00-19.00, mocnego alkoholu nie wolno sprzedawać w "zwykłych" sklepach i tak jest przynajmniej od 20 lat, czyli odkąd mieszkam w Holandii).
3. Restauracje są otwarte, trzeba tylko wcześniej zarezerwować stolik, nie można wejść "z ulicy" (byłem na obiedzie jakieś 2 tygodnie temu).
Nie są to jakieś obostrzenia, które mogłyby zatruwać mi życie, a już zwłaszcza w porównaniu z Polską.
"Policja w Niderlandach poinformowała, że tylko w jeden weekend po ustanowieniu nowych obostrzeń, wypisała 435 mandatów.


