24-11-2020, 17:35
Filip napisał(a):.. stawia sobie dobro narodu, ponad dobrem jednostki..Wtedy nie powinien siebie nazywać katolikiem.False dilemma. Nie jest prawdą, że dobro narodu jest niezgodne z dobrem jednostki. Zagonieni za własnymi sprawami swoje interesy i wygodę, cwaniactwo, nepotyzm i korupcję stawiamy niestety ponad Rodzinę, Naród, Wspólnotę, Ojczyznę i dobro ludzkości. Skrajny indywidualizm, gloryfikowanie jednostki i ślepe podporządkowanie się jej samolubnym zachciankom oznacza brak wszelkich hamulców moralnych i w istocie (jak sami widzimy dzisiaj) kończy się totalitarną tyranią najsilniejszej jednostki, zniewoleniem Narodu. Rządzą wtedy mafie, służby i loże.
Dużo światła w te kwestie wniósł Feliks Koneczny.W przeciwieństwie do totalitarnego lucyferianizmu cywilizację łacińską charakteryzuje personalistyczne podejście do człowieka, polityka jest w niej podporządkowana nie NWO, ale moralności chrześcijańskiej, ideałom starożytnej Grecji-(dążenie do racjonalnego poznania prawdy) i starożytnego Rzymu (koncepcji prawa jako wyrazu dobra i słuszności
. Podstawową metodą rozpoznawania, którą z wartości preferuje dana cywilizacja, jest dla Feliksa Konecznego sposób modlitwy (czy człowiek zwraca się do bóstwa jako jednostka (personalizm), czy jako przedstawiciel jakiejś grupy (gromadność), plemienia, kasty, państwa). Obok gromadności, jako przeciwieństwo personalizmu, bywa wymieniany przez niego indywidualizm. Ale w personalizmie jednostka podlega (dla własnego dobra) ograniczeniom moralnym. Zdaniem Konecznego cywilizacja łacińska to najdoskonalsza z istniejących cywilizacji. W pełni urzeczywistnia się ona w kulturze polskiej. Jest cywilizacją niesakralną (czym różni się od cywilizacji żydowskiej i bramińskiej) z supremacją sił duchowych (czym różni się od cywilizacji turańskiej, bizantyńskiej, arabskiej i chińskiej).
Francuski filozof J. Maritain (1882-1973) zwraca uwagę w swych pismach, że stawianie w centrum jednostki może prowadzić do zagubienia idei dobra wspólnego, a także do egoistycznego interpretowania wolności. Wtedy wolność zamiast łączyć ludzi, prowadzi do podziałów i pęknięć na płaszczyźnie relacji międzyosobowych.
Indywidualizm, któremu „zabrakło” zasad moralnych i zdrowego rozsądku będzie widział potencjalne zagrożenie dla autonomii człowieka w każdej wspólnocie osób. Tymczasem społeczność ludzka to społeczność osób.
Negatywne konsekwencje dla naszych codziennych relacji może nieść zanegowanie wartości tego, co społeczne i publiczne. Jeśli bowiem liczy się tylko (jak w przypadku każdej skrajności) jednostkowe, na drugi plan schodzi wszystko to, co zbiorowe. A takie właśnie jest małżeństwo, rodzina, zakład pracy, Naród, państwo, Ojczyzna, Kościół .


