19-11-2020, 21:37
Nie pamiętam nazwiska, jakiś małolat (w porównaniu z resztą zespołu oczywiście), ale podobny do Morrisona, podobnie ubrany i o całkiem niezłym głosie. To było z jakieś 5-6 lat temu (a może nawet więcej), grali w klubie w moim mieście.
Atmosfera była fajna, sami podstarzali hippisi z wnukami, piwko, trawa, ale Morrisona brakowało mimo wszystko.
No, ja własnie chciałbym Dream Theater zobaczyć na żywo, ale przez pieprzoną pandemię nie wiem kiedy da się to zrealizować. Muszę śledzić ich stronę i czekać kiedy zahaczą o Holandię.
Atmosfera była fajna, sami podstarzali hippisi z wnukami, piwko, trawa, ale Morrisona brakowało mimo wszystko.
No, ja własnie chciałbym Dream Theater zobaczyć na żywo, ale przez pieprzoną pandemię nie wiem kiedy da się to zrealizować. Muszę śledzić ich stronę i czekać kiedy zahaczą o Holandię.


