17-10-2020, 21:09
Karbonku, w zasadzie, obydwie płcie, potrzebne są tylko do rozrodu, bo w każdej innej sytuacji, jedno i drugie, świetnie
może sobie poradzić samo. Tu mamy przykład wielu ludzi żyjących w pojedynkę. Ale niewielu jednak chce żyć w pojedynkę.
I jak obydwoje tego chcą, to mają to, czego właśnie chcą.
Izydor hrabia Psinka, tak, myślę że mogę się z Tobą zgodzić ale raczej nie każda kobieta ma takie spojrzenie na tę sprawę.
Tu mogę wziąć własny przykład. Wiem czego chcę, chcę być niezależna i nie jest to powodowane w żadnym przypadku
jakimiś tam walkami o równouprawnienie. To mi się w tym zasranym życiu należy. Jeden próbował mną rządzić ale żyję
w Polsce a nie w ludach zacofanych, gdzie mąż swoją żonę, traktuje jak niewolnicę i będzie katował, kiedy mu się spodoba.
A jeśli chcę żyć jak chcę, to muszę nauczyć się wszystkiego, aby móc w tym życiu funkcjonować, wtedy dopiero można
mówić o równouprawnieniu bez walki, bez przepychanek kto ma rację. Bo tu jest jakoby czysty przykład tego, że
są kobiety, które dostały w kość i mają tego dość. Stąd taka moja natura, natura osoby, która sama sobie poradzi w
każdej sytuacji ale nie wyklucza to tego, żeby mieć partnera i z nim żyć, w zgodzie i z podziałem obowiązków.
W miłości i szczęściu, w troskach i bólach, w każdej sytuacji wspierając się wzajemnie. I tyle.
Dlatego, tak jak napisałam, wiem czego chcę. Chcę wspólnego normalnego życia ale gdzie, w każdej sytuacji, gdyby Go
zabrakło, poradziłabym sobie sama.
może sobie poradzić samo. Tu mamy przykład wielu ludzi żyjących w pojedynkę. Ale niewielu jednak chce żyć w pojedynkę.
I jak obydwoje tego chcą, to mają to, czego właśnie chcą.

Izydor hrabia Psinka, tak, myślę że mogę się z Tobą zgodzić ale raczej nie każda kobieta ma takie spojrzenie na tę sprawę.
Tu mogę wziąć własny przykład. Wiem czego chcę, chcę być niezależna i nie jest to powodowane w żadnym przypadku
jakimiś tam walkami o równouprawnienie. To mi się w tym zasranym życiu należy. Jeden próbował mną rządzić ale żyję
w Polsce a nie w ludach zacofanych, gdzie mąż swoją żonę, traktuje jak niewolnicę i będzie katował, kiedy mu się spodoba.
A jeśli chcę żyć jak chcę, to muszę nauczyć się wszystkiego, aby móc w tym życiu funkcjonować, wtedy dopiero można
mówić o równouprawnieniu bez walki, bez przepychanek kto ma rację. Bo tu jest jakoby czysty przykład tego, że
są kobiety, które dostały w kość i mają tego dość. Stąd taka moja natura, natura osoby, która sama sobie poradzi w
każdej sytuacji ale nie wyklucza to tego, żeby mieć partnera i z nim żyć, w zgodzie i z podziałem obowiązków.
W miłości i szczęściu, w troskach i bólach, w każdej sytuacji wspierając się wzajemnie. I tyle.

Dlatego, tak jak napisałam, wiem czego chcę. Chcę wspólnego normalnego życia ale gdzie, w każdej sytuacji, gdyby Go
zabrakło, poradziłabym sobie sama.


