14-10-2020, 12:15
To nie tak, że ja Ciebie nie rozumiem. Rozumiem Ewuniu ale nie odniosłaś się do moich wypowiedzi. 
Ty pisałaś o tych pisaninach i potem wspólnym ustaleniu spotkania i ok, rozumiem to.
Ale jak to jest mi napisz w realu a jak jest w internecie?
Czy jest jakaś różnica, czy nie? Bo dla mnie nie ma. A moja opinia bierze się stąd, że i w realu i w sieci nie wiemy na
kogo trafimy.
Tu mogę podać mój przykład.
Spotykałam się przez rok z moim przyszłym mężem, był... boski? Nosił mnie na rękach, wszędzie jeździliśmy razem,
zaraz po niedługiej znajomości, zabrał i przedstawił swoim rodzicom, na każdym kroku obdarowywał prezentami, kwiatami, itd.
I co? Dopiero w dniu ślubu dowiedziałam się jaki jest naprawdę. Czyli do końca ukrywał to, jaki jest.
Czyli real w niczym nie pomaga, jeśli ktoś chce ukryć swoją prawdziwą tożsamość.
Jadąc do jego rodziców ryzykowałam, bo tak naprawdę, też go nie znałam, bo wiedziałam tylko tyle, ile sam mi o sobie
opowiadał a skąd miałam wiedzieć, czy to prawda czy nie, skoro jego najbliższe otoczenie, znajomi, byli pod Warszawą?
Teraz dwa przypadki z neta:
1. Poznałam gościa, spodobał mi się i tylko dlatego, że bałam się, że zaraz inna sprzątnie mi go spod nosa, umówiłam się
z nim i nie żałuję ale zostaliśmy tylko kumplami, bo odległość i język nas dzielił. Mogliśmy porozumiewać się tylko
po angielsku a ja z tego języka jestem noga a więc stało się to bardzo męczące i zerwaliśmy. To przykład na to, że
można trafić na kogoś fajnego, wcale go nie znając.
2. Poznałam gościa w necie, spodobał mi się ale się spóźnił, bo już miałam partnera.
Myślę, że pewnie by wyszło
coś między nami ale widocznie miało być inaczej.
I jeszcze jeden przypadek.
Poznałam gościa w necie ale powęszyłam na jego temat i co się okazało? Przy mnie zgrywał kogoś, kim wcale nie był/
Udawałam głupią, że nic nie wiem i czekałam co on w końcu sam o tym powie. (Nadużywał alkoholu, przy
mnie udawał abstynenta i po prostu, lubił kobiety a nie że szukał tej jedynej). Niestety, nie przyznał się a więc sama
zakończyłam bez żadnych wyjaśnień tę znajomość. To jest przykład na to, że można kogoś poznać, tylko raz patrząc
na zdjęcie. Był uroczy, a'la model ale ten błysk w oku, mówił coś więcej. Coś, co spowodowało mój niepokój i chęć
poszukania informacji na jego temat i się nie pomyliłam.
Dlatego, tak jak pisałam, nie ma znaczenia czy kogoś znamy długo czy krótko, w realu czy w sieci, po prostu są różni
ludzie. Ci uczciwi i ci nieuczciwi a problem polega na tym, czy dobrze trafimy.

Ty pisałaś o tych pisaninach i potem wspólnym ustaleniu spotkania i ok, rozumiem to.
Ale jak to jest mi napisz w realu a jak jest w internecie?
Czy jest jakaś różnica, czy nie? Bo dla mnie nie ma. A moja opinia bierze się stąd, że i w realu i w sieci nie wiemy na
kogo trafimy.
Tu mogę podać mój przykład.
Spotykałam się przez rok z moim przyszłym mężem, był... boski? Nosił mnie na rękach, wszędzie jeździliśmy razem,
zaraz po niedługiej znajomości, zabrał i przedstawił swoim rodzicom, na każdym kroku obdarowywał prezentami, kwiatami, itd.
I co? Dopiero w dniu ślubu dowiedziałam się jaki jest naprawdę. Czyli do końca ukrywał to, jaki jest.
Czyli real w niczym nie pomaga, jeśli ktoś chce ukryć swoją prawdziwą tożsamość.
Jadąc do jego rodziców ryzykowałam, bo tak naprawdę, też go nie znałam, bo wiedziałam tylko tyle, ile sam mi o sobie
opowiadał a skąd miałam wiedzieć, czy to prawda czy nie, skoro jego najbliższe otoczenie, znajomi, byli pod Warszawą?
Teraz dwa przypadki z neta:
1. Poznałam gościa, spodobał mi się i tylko dlatego, że bałam się, że zaraz inna sprzątnie mi go spod nosa, umówiłam się
z nim i nie żałuję ale zostaliśmy tylko kumplami, bo odległość i język nas dzielił. Mogliśmy porozumiewać się tylko
po angielsku a ja z tego języka jestem noga a więc stało się to bardzo męczące i zerwaliśmy. To przykład na to, że
można trafić na kogoś fajnego, wcale go nie znając.
2. Poznałam gościa w necie, spodobał mi się ale się spóźnił, bo już miałam partnera.
Myślę, że pewnie by wyszłocoś między nami ale widocznie miało być inaczej.
I jeszcze jeden przypadek.
Poznałam gościa w necie ale powęszyłam na jego temat i co się okazało? Przy mnie zgrywał kogoś, kim wcale nie był/
Udawałam głupią, że nic nie wiem i czekałam co on w końcu sam o tym powie. (Nadużywał alkoholu, przy
mnie udawał abstynenta i po prostu, lubił kobiety a nie że szukał tej jedynej). Niestety, nie przyznał się a więc sama
zakończyłam bez żadnych wyjaśnień tę znajomość. To jest przykład na to, że można kogoś poznać, tylko raz patrząc
na zdjęcie. Był uroczy, a'la model ale ten błysk w oku, mówił coś więcej. Coś, co spowodowało mój niepokój i chęć
poszukania informacji na jego temat i się nie pomyliłam.
Dlatego, tak jak pisałam, nie ma znaczenia czy kogoś znamy długo czy krótko, w realu czy w sieci, po prostu są różni
ludzie. Ci uczciwi i ci nieuczciwi a problem polega na tym, czy dobrze trafimy.


