13-10-2020, 20:21
Rozumiemy się i nie rozumiemy się 
Otóż, jak spotykasz pierwszy raz kogoś w realu, na przykład wpadacie na siebie na ulicy, on niechcący wytrąca Tobie
torebkę. Po czym podnosi, przeprasza, patrzycie sobie w oczy i już wiesz, że to ten jedyny, on czuje to samo.
Wszystko wychodzi nieudolnie ale na odchodne, rzuca zdanie: A może pani umówi się ze mną na kawę?
A Ty sama niewiedzący czemu, z bata się zgadzasz, bo wiesz, że to jedyna szansa aby go jeszcze spotkać.
To samo w sieci. Piszesz z kimś i już wiesz, że to ten jedyny i nie wyobrażasz sobie nikogo innego na jego miejscu.
On w jednej chwili widząc Twoją fotkę, chce natychmiast Ciebie poznać i wcale nie ma na myśli przygodnej znajomości.
Zwyczajnie się zabujał.
I podsumowanie: W jednym i w drugim przypadku, nie wiesz na kogo trafiłaś, nie wiesz kim on jest i nie ma czasu
na dyrdymały, i dwuletnie poznawanie. Albo teraz, albo nigdy, chociaż podświadomie wiesz, że może to dla Ciebie
źle się skończyć... a i jeszcze jedno! Wiem(bo tak napisałaś), że Ty byś na takie spotkanie na spontan byś
nie poszła a może jeszcze nie trafiłaś na miłość od pierwszego wejrzenia?
Ale z pewnością jest takich ludzi bardzo dużo na świecie, że wręcz daliby się pokroić aby tylko do tego spotkania
doszło.
Czy nie wydaje Ci się to identyczne, czyli dwa te przypadki z reala i z sieci?
W dwóch przypadkach nie znasz gościa ale idziesz, bo poczułaś motyli w brzuchu.
Dlatego ja, uważam, że nie ma różnicy gdzie się poznajemy.
Jeden i drugi może być mordercą ale też jeden i drugi może być tym jedynym.

Otóż, jak spotykasz pierwszy raz kogoś w realu, na przykład wpadacie na siebie na ulicy, on niechcący wytrąca Tobie
torebkę. Po czym podnosi, przeprasza, patrzycie sobie w oczy i już wiesz, że to ten jedyny, on czuje to samo.
Wszystko wychodzi nieudolnie ale na odchodne, rzuca zdanie: A może pani umówi się ze mną na kawę?
A Ty sama niewiedzący czemu, z bata się zgadzasz, bo wiesz, że to jedyna szansa aby go jeszcze spotkać.
To samo w sieci. Piszesz z kimś i już wiesz, że to ten jedyny i nie wyobrażasz sobie nikogo innego na jego miejscu.
On w jednej chwili widząc Twoją fotkę, chce natychmiast Ciebie poznać i wcale nie ma na myśli przygodnej znajomości.
Zwyczajnie się zabujał.
I podsumowanie: W jednym i w drugim przypadku, nie wiesz na kogo trafiłaś, nie wiesz kim on jest i nie ma czasu
na dyrdymały, i dwuletnie poznawanie. Albo teraz, albo nigdy, chociaż podświadomie wiesz, że może to dla Ciebie
źle się skończyć... a i jeszcze jedno! Wiem(bo tak napisałaś), że Ty byś na takie spotkanie na spontan byś
nie poszła a może jeszcze nie trafiłaś na miłość od pierwszego wejrzenia?
Ale z pewnością jest takich ludzi bardzo dużo na świecie, że wręcz daliby się pokroić aby tylko do tego spotkania
doszło.
Czy nie wydaje Ci się to identyczne, czyli dwa te przypadki z reala i z sieci?
W dwóch przypadkach nie znasz gościa ale idziesz, bo poczułaś motyli w brzuchu.
Dlatego ja, uważam, że nie ma różnicy gdzie się poznajemy.
Jeden i drugi może być mordercą ale też jeden i drugi może być tym jedynym.


