18-08-2020, 21:56
Boni, to bardzo trudny temat, który poruszyłeś ale w większości przypadków, dzieje się tak dlatego, że
nie ma kto takich kobiet pokierować i muszą liczyć same na siebie i w związku z tym, wybierają bicie
i cierpienie, bo nie potrafią sobie znaleźć innego życia, zwyczajnie je to przerasta.
Mnie akurat to nie dziwi, bo będąc mężatką, byłam w takim toksycznym związku i może nadal bym
w nim tkwiła albo dawno wąchałabym kwiatki od spodu bo by mnie wykończył.
Po wielu latach od rozwodu, doszłam do pewnej konkluzji, że co spowodowało tak naprawdę, że się
otrząsnęłam i postanowiłam zakończyć gehennę.
Byłam z dala od rodziców, na sąsiadów nie miałam co liczyć, bo każdy bał się o swoje rodziny.
Mogłam liczyć tylko na siebie i chyba słowa sanitariusza(przypadkiem kolega z podstawówki- już nie chce
mi się opisywać tego wszystkiego) przemówiły do mojej skołowanej głowy.
Powiedział: I co, nadal będziesz z nim żyła?
Wtedy coś we mnie pękło i powiedziałam do tego sanitariusza- Nie, już na pewno nie.
nie ma kto takich kobiet pokierować i muszą liczyć same na siebie i w związku z tym, wybierają bicie
i cierpienie, bo nie potrafią sobie znaleźć innego życia, zwyczajnie je to przerasta.
Mnie akurat to nie dziwi, bo będąc mężatką, byłam w takim toksycznym związku i może nadal bym
w nim tkwiła albo dawno wąchałabym kwiatki od spodu bo by mnie wykończył.
Po wielu latach od rozwodu, doszłam do pewnej konkluzji, że co spowodowało tak naprawdę, że się
otrząsnęłam i postanowiłam zakończyć gehennę.
Byłam z dala od rodziców, na sąsiadów nie miałam co liczyć, bo każdy bał się o swoje rodziny.
Mogłam liczyć tylko na siebie i chyba słowa sanitariusza(przypadkiem kolega z podstawówki- już nie chce
mi się opisywać tego wszystkiego) przemówiły do mojej skołowanej głowy.
Powiedział: I co, nadal będziesz z nim żyła?
Wtedy coś we mnie pękło i powiedziałam do tego sanitariusza- Nie, już na pewno nie.


