31-07-2020, 21:40
Nikogo u mnie nie znam z nazwiska, dwie sąsiadki wiem jak mają na
imię i jakoś to mnie nie interesuje. Teraz nikt się z sąsiadami nie
spoufala jak dawniej i mi się to podoba, bo potrzebuję spokoju.
Ale jak by coś złego się działo, to wszyscy się zaangażują.
Na przykład wczoraj przybiegł sam, bez właściciela, pies. Sąsiadka
z góry często się nim opiekuje a to pies syna i widocznie uciekł
synowi i tu przybiegł. Sąsiedzi znają psa, to wpuścili do klatki, ja
zadzwoniłam na telefon do sąsiadki i syn przyjechał po psa. Niewiadomo
jak by to się skończyło, gdyby nie nasza interwencja bo to ogromne
psisko, mimo że jeszcze młody a do tego agresywny. Mógł kogoś
pogryźć czy zaatakować choćby Herona. A tak, wszystko dobrze
się skończyło. Najgorsze, że mógłby pobiec gdzieś w całkiem inne
miejsce i ktoś mógłby go ukraść czy też skrzywdzić a tak, po
wpuszczeniu do klatki, był bezpieczny do przyjazdu właściciela.
imię i jakoś to mnie nie interesuje. Teraz nikt się z sąsiadami nie
spoufala jak dawniej i mi się to podoba, bo potrzebuję spokoju.
Ale jak by coś złego się działo, to wszyscy się zaangażują.
Na przykład wczoraj przybiegł sam, bez właściciela, pies. Sąsiadka
z góry często się nim opiekuje a to pies syna i widocznie uciekł
synowi i tu przybiegł. Sąsiedzi znają psa, to wpuścili do klatki, ja
zadzwoniłam na telefon do sąsiadki i syn przyjechał po psa. Niewiadomo
jak by to się skończyło, gdyby nie nasza interwencja bo to ogromne
psisko, mimo że jeszcze młody a do tego agresywny. Mógł kogoś
pogryźć czy zaatakować choćby Herona. A tak, wszystko dobrze
się skończyło. Najgorsze, że mógłby pobiec gdzieś w całkiem inne
miejsce i ktoś mógłby go ukraść czy też skrzywdzić a tak, po
wpuszczeniu do klatki, był bezpieczny do przyjazdu właściciela.


