21-06-2020, 12:26
To kwestia specyficznie rozumianego prestiżu, coś jak u facetów z samochodami, które są odpowiednikiem wielkości ich przyrodzenia. Wielkie budowle pokazują, że "nas stać", symbolizują potęgę. Architekci o najbardziej zwariowanych pomysłach nie znajdą roboty w Europie, bo ich projekty są zbyt szalone i zbyt drogie, za to rozchwytywani są w Azji, która właśnie najdziwniejszymi budowlami chce pokazać swoje bogactwo. Wystarczy spojrzeć na Chiny (te ich mosty, drapacze chmur, czy ostatnio lotnisko), budowle szejków (Burj Kalifa, sztuczne wyspy w kształcie palmy czy stok narciarski pod dachem w kraju, w którym średnia temperatura to ponad 40 stopni).
Tak jest teraz, ale przecież kiedyś było tak samo. Wtedy najbogatszy był Kościół, więc stawiał ogromne budowle, które miały pokazywać to bogactwo. Wielu ludzi zapomina, że Kościół był też wtedy największym mecenasem sztuki, warto przypomnieć, że w średniowieczu istniała sztuka wyłącznie sakralna, inna tematyka była wręcz zabroniona. Papieże i biskupi płacili największym artystom, zamawiając u nich malowidła i rzeźby (pamiętajmy, że kiedyś artyści nie tworzyli ot tak, bo czuli wenę, malowali, komponowali i rzeźbili wyłącznie na zamówienie), gdyby nie Kościół Rafael, Michał Anioł czy Da Vinci po prostu umarliby z głodu albo musieliby zapieprzać na budowie.
Obecnie Kościół się trochę uspokoił, bo i pieniędzy mniej i społeczeństwo już tego tak nie toleruje jak kiedyś, ale w Polsce wciąż jeszcze ma takie ciągotki do gigantomanii, choćby przykład Świątyni Opatrzności Bożej czy Lichenia o tym świadczy.
Nie mnie rozliczać kogoś z tego, co robi z własnymi pieniędzmi, chciaż sposób w jaki te pieniądze zdobywa może budzić kontrowersje. Trzeba jednak też pamiętać, że dzięki tej gigantomanii możemy dziś obcować największymi dziełami sztuki, które inaczej nigdy by nie powstały.
Tak jest teraz, ale przecież kiedyś było tak samo. Wtedy najbogatszy był Kościół, więc stawiał ogromne budowle, które miały pokazywać to bogactwo. Wielu ludzi zapomina, że Kościół był też wtedy największym mecenasem sztuki, warto przypomnieć, że w średniowieczu istniała sztuka wyłącznie sakralna, inna tematyka była wręcz zabroniona. Papieże i biskupi płacili największym artystom, zamawiając u nich malowidła i rzeźby (pamiętajmy, że kiedyś artyści nie tworzyli ot tak, bo czuli wenę, malowali, komponowali i rzeźbili wyłącznie na zamówienie), gdyby nie Kościół Rafael, Michał Anioł czy Da Vinci po prostu umarliby z głodu albo musieliby zapieprzać na budowie.
Obecnie Kościół się trochę uspokoił, bo i pieniędzy mniej i społeczeństwo już tego tak nie toleruje jak kiedyś, ale w Polsce wciąż jeszcze ma takie ciągotki do gigantomanii, choćby przykład Świątyni Opatrzności Bożej czy Lichenia o tym świadczy.
Nie mnie rozliczać kogoś z tego, co robi z własnymi pieniędzmi, chciaż sposób w jaki te pieniądze zdobywa może budzić kontrowersje. Trzeba jednak też pamiętać, że dzięki tej gigantomanii możemy dziś obcować największymi dziełami sztuki, które inaczej nigdy by nie powstały.


