30-05-2020, 23:04
Cytat:Przykładem może być chćby Hitler.
A u nas Jarek Polskęzbaw.

Podobnie jak u nas, Hitler wtedy kupił ludzi. Po I-szej wojnie światowej Niemcy były w opłakanym stanie - kolosalne bezrobocie, bieda, głód. Hitler temu zaradził. Zaczął się zbroić (wbrew zakazowi, oczywiście, bo Niemcy nie mogli mieć armii po przegranej wojnie), a to oznacza otwarcie nowych fabryk, zakładów zbrojeniowych, hut. Do tego płomienne i pełne zapału przemówienia i pierwsze sukcesy blitzkriegu. To wszystko sprawiło, że Niemcy traktowali Hitlera jak zbawcę, który dźwignął Wielkie Niemcy z kolan (czy czegoś to nie przypomina?), był bogiem, gwiazdą rocka i mesjaszem w jednym.
Co ciekawe, Hitler traktował religię równie instrumentalnie jak Jarek. Miał gdzieś Kościół, ale nie miał gdzieś jego wyznawców, więc przymilał się do purpuratów. Podpisał konkordat, miał przychylność papieża, który milczał podczas eksterminacji Żydów (Pius XII), a jeszcze po wojnie naziści korzystali z watykańskich dokumentów, by uciekać do Ameryki Południowej i wciąż liczyć na przychylność Watykanu. Hitler nigdy nie był wierzący, ale religię potrafił wykorzystać doskonale.
Niestety, ponoć człowiek to nie tyle homo sapiens, co homo religiosus i trudno coś na to poradzić, dopóki nie przypomni sobie o "sapiens".


