22-05-2020, 3:22
Zapraszam. Jakby co to potrafię przyrządzić coś lekkiego, fit czy coś co ktoś lubi. Przy wyjazdach nad Bałtyk czy w góry z rodziną czy też znajomymi jeśli nie mamy wykupionego noclegu z wyżywieniem to zawsze ja przygotowuję śniadania. I wszyscy zawsze zadowoleni. Mniej więcej wiem co ktoś lubi i staram się żeby dla każdego było coś co ze smakiem zje.
Ja lubię sycące śniadania. Najlepiej z mięsem. Dlatego takie dla siebie przygotowuję. Po pierwszym minie z godzina, dwie i znów jestem głodny. Po drugim to samo. A że przy moim metabolizmie czy też może mam to w genach że nie odkłada mi się tłuszcz a waga ma wahania rzędu 1-2 kg w jedną i drugą stronę od normy to sobie nie żałuję jedzenia. Natomiast kolację jem jedną i lekką. W sumie to mogę nawet nie zjeść kolacji. Nie czuję potrzeby. To coś w stylu tych powiedzeń:
„Śniadanie jedz jak król, obiad jak książę, a kolację jak żebrak.”,
"Śniadanie zjedz sam, obiadem się podziel z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi.".
Wracając do tematu tego wątku to dzisiaj śniadaniowy plan jest taki: 1 śniad. / jajecznica na boczku z pieczarkami, 2 śniad. / kanapki, owoce, 3 śniad. / pikantne podudzia kurczaka, jagodzianka lub pączek.
Ja lubię sycące śniadania. Najlepiej z mięsem. Dlatego takie dla siebie przygotowuję. Po pierwszym minie z godzina, dwie i znów jestem głodny. Po drugim to samo. A że przy moim metabolizmie czy też może mam to w genach że nie odkłada mi się tłuszcz a waga ma wahania rzędu 1-2 kg w jedną i drugą stronę od normy to sobie nie żałuję jedzenia. Natomiast kolację jem jedną i lekką. W sumie to mogę nawet nie zjeść kolacji. Nie czuję potrzeby. To coś w stylu tych powiedzeń:
„Śniadanie jedz jak król, obiad jak książę, a kolację jak żebrak.”,
"Śniadanie zjedz sam, obiadem się podziel z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi.".
Wracając do tematu tego wątku to dzisiaj śniadaniowy plan jest taki: 1 śniad. / jajecznica na boczku z pieczarkami, 2 śniad. / kanapki, owoce, 3 śniad. / pikantne podudzia kurczaka, jagodzianka lub pączek.


