09-05-2020, 0:04
Z wiarą nie można dyskutować, po prostu, nie da się.
Ja mogę wierzyć w krasnale, a Ty możesz próbować mi udowodnić, że krasnali nie ma. Ale ja wierzę, bo czytałem książkę, w której są krasnale i jestem w stanie oddać za nie życie, bo autor książki (Konopnicka, Tolkien itp.) przekonał mnie, że one są. Ty będziesz mi mówić, że to fikcja literacka, przytaczać dowody na nieistnienie krasnali, a po mnie będzie to spływać jak po kaczce, bo WIERZĘ. Ja nie przytoczę Ci logicznych argumentów, które Cię przekonają, a Ty przytoczysz mi logiczne argumenty, które mnie nie przekonają. I tak będzie wyglądała nasza dyskusja.
To oczywiście głupi przykład, ale obrazuje jak może wyglądać dyskusja z wyznawcami Biblii czy Koranu - jest tak samo bezcelowa.
Oczywiście, możesz kogoś przekonać do swoich poglądów, ale wtedy będzie znaczyło tylko tyle, że Twój interlokutor straci wiarę. Może też być odwrotnie, wtedy Ty zyskasz wiarę. Dlatego nie da się dyskutować z kimś, kto naprawdę wierzy, bo wtedy taka dysputa jest bezcelowa. Z wiarą, to szczerą i prawdziwą nie wygrają żadne argumenty. Wiara jest zatwardziała, przenosi przysłowiowe góry i może czasami lepiej jest jej nie pozbawiać pewnych ludzi i nie mówię tu wyłącznie o wierze religijnej, tylko o wierze w ogóle, bo przecież nie tylko religijna wiara bywa głucha i ślepa.
Ja mogę wierzyć w krasnale, a Ty możesz próbować mi udowodnić, że krasnali nie ma. Ale ja wierzę, bo czytałem książkę, w której są krasnale i jestem w stanie oddać za nie życie, bo autor książki (Konopnicka, Tolkien itp.) przekonał mnie, że one są. Ty będziesz mi mówić, że to fikcja literacka, przytaczać dowody na nieistnienie krasnali, a po mnie będzie to spływać jak po kaczce, bo WIERZĘ. Ja nie przytoczę Ci logicznych argumentów, które Cię przekonają, a Ty przytoczysz mi logiczne argumenty, które mnie nie przekonają. I tak będzie wyglądała nasza dyskusja.
To oczywiście głupi przykład, ale obrazuje jak może wyglądać dyskusja z wyznawcami Biblii czy Koranu - jest tak samo bezcelowa.
Oczywiście, możesz kogoś przekonać do swoich poglądów, ale wtedy będzie znaczyło tylko tyle, że Twój interlokutor straci wiarę. Może też być odwrotnie, wtedy Ty zyskasz wiarę. Dlatego nie da się dyskutować z kimś, kto naprawdę wierzy, bo wtedy taka dysputa jest bezcelowa. Z wiarą, to szczerą i prawdziwą nie wygrają żadne argumenty. Wiara jest zatwardziała, przenosi przysłowiowe góry i może czasami lepiej jest jej nie pozbawiać pewnych ludzi i nie mówię tu wyłącznie o wierze religijnej, tylko o wierze w ogóle, bo przecież nie tylko religijna wiara bywa głucha i ślepa.


