01-05-2020, 18:31
To "normalne", że dziecko podporządkuje się narzuconym zasadom, bo może obawiać się, że rodzic złoi skórę.
Albo nada inną, czasem jeszcze bardziej okrutną karę. I tym samym, takie dziecko dorasta w świadomości, że ono
było tak traktowane, to tak będzie traktowało swoje dzieci. Tu już sięgamy dna, to jest patologia przechodząca
z pokolenia na pokolenie. Ktoś musi taki łańcuch przerwać i albo zakończy się wraz ze śmiercią rodzica i wtedy
dorosłe już dziecko będzie zmuszone przez życie aby samemu myśleć lub, w najgorszym przypadku, nie poradzi
sobie i wyląduje w psychiatryku. Czy też może dojść do tego, że dorosłe dziecko, wynoszące takowe zwyczaje
może zacząć mordować, porywając ofiary i stosując na nich to samo, co zaznało od swego rodzica.
Rodzic nadopiekuńczy wychodzi z tego wszystkiego najmniej poszkodowany, najbardziej cierpią tu dzieci aż do
dorosłego życia a nawet do własnej śmierci.
Albo nada inną, czasem jeszcze bardziej okrutną karę. I tym samym, takie dziecko dorasta w świadomości, że ono
było tak traktowane, to tak będzie traktowało swoje dzieci. Tu już sięgamy dna, to jest patologia przechodząca
z pokolenia na pokolenie. Ktoś musi taki łańcuch przerwać i albo zakończy się wraz ze śmiercią rodzica i wtedy
dorosłe już dziecko będzie zmuszone przez życie aby samemu myśleć lub, w najgorszym przypadku, nie poradzi
sobie i wyląduje w psychiatryku. Czy też może dojść do tego, że dorosłe dziecko, wynoszące takowe zwyczaje
może zacząć mordować, porywając ofiary i stosując na nich to samo, co zaznało od swego rodzica.
Rodzic nadopiekuńczy wychodzi z tego wszystkiego najmniej poszkodowany, najbardziej cierpią tu dzieci aż do
dorosłego życia a nawet do własnej śmierci.


