31-03-2020, 19:10
Bo muzykę, którą słuchamy trzeba czuć, a nie analizować niuanse i każdy dźwięk. Zwłaszcza muzykę improwizowaną taką jak jazz, która dzieje się tylko raz i nigdy tak samo. Wystarczy być otwartym i dać się ponieść muzyce, zamknąć oczy i przenieść się w to miejsce i czas. Jeśli będziemy do tej muzyki podchodzić jak do jeża, z rezerwą i dystansem, z gotowym negatywnym nastawieniem to ta muzyka nigdy nam się nie spodoba.
Owszem, możemy, a nawet powinniśmy podziwiać maestrię solisty, to jak atakuje dźwięk, jak bawi się skalami, jak rzeźbi dźwiękiem, ale bez matematyki i analizy, to przychodzi samo podczas słuchania. To tak jak granie na "niewidzialnej gitarze" przy słuchaniu ulubionego zespołu, po prostu wchodzimy w emocje muzyka i współodczuwamy z nim te emocje podczas grania solówki.
Posłuchaj na przykład tej trąbki Davisa grającej słynny temat Joaquina Rodriga. Niby wszyscy to znają, a zagrane jednak trochę inaczej i do tego pięknie:
Owszem, możemy, a nawet powinniśmy podziwiać maestrię solisty, to jak atakuje dźwięk, jak bawi się skalami, jak rzeźbi dźwiękiem, ale bez matematyki i analizy, to przychodzi samo podczas słuchania. To tak jak granie na "niewidzialnej gitarze" przy słuchaniu ulubionego zespołu, po prostu wchodzimy w emocje muzyka i współodczuwamy z nim te emocje podczas grania solówki.
Posłuchaj na przykład tej trąbki Davisa grającej słynny temat Joaquina Rodriga. Niby wszyscy to znają, a zagrane jednak trochę inaczej i do tego pięknie:


