24-03-2020, 20:02
Mam ciekawostkę dla fanów Black Sabbath. Myślicie, że gdy za mikrofonem zespołu był Ozzy to tylko on miał wyłączność na śpiewanie? Otóż nie! Jeden jedyny raz udostępnił swoje miejsce koledze z zespołu. Na płycie "Never say die" jeden kawałek zaśpiewał... perkusista, Bill Ward. Jak myślicie, wyszło mu? :-) :-)


