20-03-2020, 21:09
Jest rok 1990, pewien zespół z Seattle wydaje płytę, która lekko potrząsnęła światem muzycznym. Nie, ten zespół to nie Nirvana i nie Pearl Jam (ci wstrząsnęli mocno). On w ogóle nie gra rodzącego się wtedy gatunku zwanego grunge, tylko tzw. metal progresywny (cokolwiek by to znaczyło). Rok później miałem okazję usłyszeć ich na żywo w Chorzowie (grali jako support przed Metalliką i AC/DC) i od razu zacząłem zapoznawać się z muzyką tej grupy. Zagrali świetnie, chociaż w pełnym świetle słonecznym, bez bajerów, wybuchów, świateł i balonów, ta muzyka sama doskonale się obroniła. Ten zespół to Queensrÿche, a płyta to "Empire". Nie wiem co teraz porabiają, być może już dawno nie istnieją, ale wciąż lubię ich posłuchać. No i pokazali, że Seattle to nie tylko grunge.
"Johnny zwykł pracować po lekcjach
W kinie
Trzeba gonić, jeśli chce się uczyć
Ma przed sobą jeszcze długą drogę
Teraz jest cały czas na ulicy
Sprzedając crack tym, którzy po prostu płacą
Dla najlepszego kumpla ma AK-47
Biznes po amerykańsku..."
To nie byli introwertyczni nastolatkowie przeprowadzający psychoanalizę swojego wyobcowania typu Cobain czy Vedder, oni opisywali realne problemy tego świata, do tego robili to trafnie i inteligentnie.
"Can't you feel it coming? EMPIRE!
Can't you hear it coming EMPIRE!
Can't someone here stop it...??!!"
"Johnny zwykł pracować po lekcjach
W kinie
Trzeba gonić, jeśli chce się uczyć
Ma przed sobą jeszcze długą drogę
Teraz jest cały czas na ulicy
Sprzedając crack tym, którzy po prostu płacą
Dla najlepszego kumpla ma AK-47
Biznes po amerykańsku..."
To nie byli introwertyczni nastolatkowie przeprowadzający psychoanalizę swojego wyobcowania typu Cobain czy Vedder, oni opisywali realne problemy tego świata, do tego robili to trafnie i inteligentnie.
"Can't you feel it coming? EMPIRE!
Can't you hear it coming EMPIRE!
Can't someone here stop it...??!!"


