20-03-2020, 8:13
(19-03-2020, 15:17 )hogan napisał(a): Nadopiekuńczość w rozumowaniu osoby tak postępującej, jest troską/ opieką.
Nadopiekuńczość widziana okiem drugiej osoby, nie jest troską lecz własnymi kompleksami, które ktoś chce
zatuszować nadopiekuńczością. To się leczy.
Podajesz dwie skrajności. Wg mnie prawda jest gdzieś pośrodku. Niekoniecznie jest spowodowana własnymi kompleksami. A już chyba nie próbą ich zatuszowania.
Zauważ, że częściej nadopiekuńczy są rodzice jedynaków. Raczej nie zdarza się to w rodzinach wielodzietnych. Skłaniałbym się raczej przy stwierdzeniu, że jest ona powodem jakiejś niekoniecznie uzasadnionej obawy o np. dziecko. Mam tylko ten jeden skarbek i muszę go za wszelką cenę chronić.
Zgodzę się ze stwierdzeniem, że może ona być i często prędzej, czy później jest krzywdząca. Choćby dlatego że jej efektem może być wychowanie nieporadnego życiowo i emocjonalnie człowieka.
<czapja>Miłego dnia... <hi>


