28-10-2019, 12:37
No tak jakby masło maślane 
Gdybym zobaczyła, to bym uwierzyła ale nie słowo pisane, tylko to co jest po śmierci i o ile wedle
Waszych wierzeń istnieje coś po śmierci, to nawet wierzący nie może mieć 100% pewności, bo
problem jest w tym, iż nikt stamtąd nie wraca i nie powie czy coś jest.
Obecnie czytam książkę Zygmunta Poniatowskiego "Treść wierzeń religijnych", wspomina on o Hobbesie, który
biblię traktował jak pigułkę do połykania a nie rozgryzania, zdolna leczyć dolegliwości społeczne i niepokoje indywidualne,
inni zaś jak opium i truciznę, narkotyk do ogłupiania mas i samo-ogłupiania siebie. Uważa on także, ze religioznawstwo to
nauka religii a nie nauka o religii i ja się z nim zgadzam.

Gdybym zobaczyła, to bym uwierzyła ale nie słowo pisane, tylko to co jest po śmierci i o ile wedle
Waszych wierzeń istnieje coś po śmierci, to nawet wierzący nie może mieć 100% pewności, bo
problem jest w tym, iż nikt stamtąd nie wraca i nie powie czy coś jest.
Obecnie czytam książkę Zygmunta Poniatowskiego "Treść wierzeń religijnych", wspomina on o Hobbesie, który
biblię traktował jak pigułkę do połykania a nie rozgryzania, zdolna leczyć dolegliwości społeczne i niepokoje indywidualne,
inni zaś jak opium i truciznę, narkotyk do ogłupiania mas i samo-ogłupiania siebie. Uważa on także, ze religioznawstwo to
nauka religii a nie nauka o religii i ja się z nim zgadzam.


