20-10-2019, 7:11
Kiedyś na praktykach w szkole zawodowej w pociągu (szkoła kolejowa) miałem starcie z kolegą z klasy. Nie wiem dlaczego akurat we mnie zebrała się taka złość że go zaatakowałem. Powiedział coś mimochodem "s.k.u.r.w.y.s.y.n.u" i to mnie jakoś zabolało. Wiem że to powszechnie używany wulgaryzm którego używa się mimochodem jak oddycha tlenem. Jednak jakoś wtedy na mnie zadziałało. No i była wojna.
Przedział cały we krwi. Kolega ode mnie co najmniej o połowę większy. Nie miało to jednak znaczenia. To była totalna wojna. Jedno słowo a skutki na całe życie. Ja nos złamany, on blizny po rozciętych łukach brwiowych... W imię czego? Głupiej gadki i złego zareagowania?
Mój trener od Krav Maga zawsze powiada jeżeli możesz uniknąć walki to to zrób. Zachowuj się na ulicy pewnie a nie będziesz przyciągał kłopotów. Mimo że masz możliwości i doświadczenie w walce nie prowokuj. obserwuj i unikaj.
Przedział cały we krwi. Kolega ode mnie co najmniej o połowę większy. Nie miało to jednak znaczenia. To była totalna wojna. Jedno słowo a skutki na całe życie. Ja nos złamany, on blizny po rozciętych łukach brwiowych... W imię czego? Głupiej gadki i złego zareagowania?
Mój trener od Krav Maga zawsze powiada jeżeli możesz uniknąć walki to to zrób. Zachowuj się na ulicy pewnie a nie będziesz przyciągał kłopotów. Mimo że masz możliwości i doświadczenie w walce nie prowokuj. obserwuj i unikaj.


