25-10-2014, 12:38
Wyobraziłam sobie taką sytuację na sobie i na moim synu, że on i ja jesteśmy chorzy ale, że małe zabiegi mogłyby w przyszłości zapobiec rozwojowi tych chorób, to zgodziłabym się. Po takim zabiegu, byłabym pewna, że następne dzieci nie odziedziczą choroby po mnie, że ja jej zapobiegłam i nie pozwoliłam następnej ciąży rozwijać się tylko po to aby urodzić kolejnego chorego syna.
Natomiast co do syna, to jeśli byłby niepełnoletni, to i tak czekałabym z tym do jego pełnoletności i niech sam by zdecydował, czy chce mieć
dzieci, które najprawdopodobniej będą chore tak jak on.
Nie wiem natomiast jak bym się zachowała, gdy dowiedziałabym się że jestem chora i byłabym jeszcze młodą dziewczyną.
Podjęcie decyzji z pewnością byłoby bardzo trudne, gdyż miałabym w sobie bunt nastolatki, udowadniałabym więc światu, że mogę
urodzić zdrowe dziecko, że mam prawo do szczęścia i posiadania dziecka, że mam prawo być szczęśliwa jak inni co zakładają
pełne rodziny, itd. A może jednak po zajściu w ciążę i gdyby okazało się, że jednak urodziłam chore dziecko, to podjęłabym się zabiegu?
Tego nie jestem w stanie na dzisiejszy dzień stwierdzić...
Natomiast co do syna, to jeśli byłby niepełnoletni, to i tak czekałabym z tym do jego pełnoletności i niech sam by zdecydował, czy chce mieć
dzieci, które najprawdopodobniej będą chore tak jak on.
Nie wiem natomiast jak bym się zachowała, gdy dowiedziałabym się że jestem chora i byłabym jeszcze młodą dziewczyną.
Podjęcie decyzji z pewnością byłoby bardzo trudne, gdyż miałabym w sobie bunt nastolatki, udowadniałabym więc światu, że mogę
urodzić zdrowe dziecko, że mam prawo do szczęścia i posiadania dziecka, że mam prawo być szczęśliwa jak inni co zakładają
pełne rodziny, itd. A może jednak po zajściu w ciążę i gdyby okazało się, że jednak urodziłam chore dziecko, to podjęłabym się zabiegu?
Tego nie jestem w stanie na dzisiejszy dzień stwierdzić...


