27-04-2019, 19:36
Śniła mi się moja nieżyjący od piętnastu lat babcia.
Mieszkała w tym bloku co ja kiedyś, ale w kawalerce na parterze.Kiedyś też tam mieszkała starsza pani, już nieżyjąca.
Jacyś ludzie wlezli do tego mieszkania i nie chcieli się wyprowadzić.
Gdy tam wszedłem, babcia na skraju tapczantapczanie siedziała a ci sobie bezczelnie leżeli.
Odebrało mi mowę, nie mogłem wypowiedzieć słowa.
Coś mruczalem, aż mnie żona obudziła.
Zasnąłem na fotelu i wtedy mnie ten męczący sen dopadł.
Nigdy zmarła babcia mi się nie śniła, spędziłem przy niej w szpitalu ostatnie dnie, była nieprzytomna.
Mieszkała w tym bloku co ja kiedyś, ale w kawalerce na parterze.Kiedyś też tam mieszkała starsza pani, już nieżyjąca.
Jacyś ludzie wlezli do tego mieszkania i nie chcieli się wyprowadzić.
Gdy tam wszedłem, babcia na skraju tapczantapczanie siedziała a ci sobie bezczelnie leżeli.
Odebrało mi mowę, nie mogłem wypowiedzieć słowa.
Coś mruczalem, aż mnie żona obudziła.
Zasnąłem na fotelu i wtedy mnie ten męczący sen dopadł.
Nigdy zmarła babcia mi się nie śniła, spędziłem przy niej w szpitalu ostatnie dnie, była nieprzytomna.


