11-01-2019, 22:38
Cytat:Dla mnie pochówek z kwiatkami na nieboszczyku i jakiś garnuszek z wałówką na drogę w zaświaty to religia
Sądzę, że dziś takie coś postrzegamy jako jeden z czynników religijnych, bo religie jakby przywłaszczyły sobie pochówek z racji tego, że
czerpią z tego profity. Dodatkowo, dodali, czyściec, niebo, zmartwychwstanie, duchy, itd., co tym bardziej związało z religiami
ale staram się sobie wyobrazić z dwa, trzy pierwsze pokolenia ludzi na ziemi ale że nie ma takiej opcji aby dosłownie można
by było wczuć się w życie i zachowanie pierwszych ludzi, to daję przykład ludzi odciętych. Powiedzmy czy załóżmy, że było ich
stu, zamkniętych na wyspie, całkowicie odciętej od cywilizacji i co tacy ludzie, już po zadomowieniu się, zaczęliby robić na początku?
Z pewnością jako pierwsze, zainteresowałoby ich ogrodzenie, zaczęliby się zastanawiać dlaczego jest te ogrodzenie i co się za nim
znajduje. Znaleźliby się śmiałkowie, którzy przeszliby na drugą stronę, tak jak ludzie w cywilizacji latają w kosmos.
Z czasem, tak samo, doszliby do tego, że gnijące zwłoki przynoszą choroby i śmierć i zaczęliby zakopywać lub topić w wodzie
ale z tej drugiej opcji też by zrezygnowali, bo stwierdziliby, że trują wodę. Do czego dążę... i tacy to właśnie ludzie, odcięci od
świata, chowaliby w ziemi zwłoki nie ze względów religijnych ale z powodu chorób i śmierci. Z pewnością, nieraz zmarłoby dziecko.
A co łączy się z rozpaczą zwłaszcza matki a wtedy zaczęłyby się kwiaty czy inne podarunki. Czyli, zaczęłoby się wszystko
przeobrażać się w rytuał a jak jest rytuał, to już mówimy o religii, jaka by ona nie była.
Z mego punktu widzenia, uważam, że masz dużo racji w tym co piszesz i ludzie mimo najszczerszych chęci, długo bez bogów
i religii by nie wytrzymali... chyba że ktoś, wytłumaczyłby, że jesteśmy jak zwierzęta i rośliny które mimo najszczerszych chęci, umierają.
Tak, znam pojęcie Cargo i moim zdaniem, takie Cargo to każda religia.

Dziś nie ale jutro?
Nie, nie obawiam się ekskomuniki, pochówku(mi obojętne gdzie i jak będę pochowana, oby nie z gołym tyłkiem), bardziej
obawiam się zmiany czasów, bo taka zmiana musi być widząc to, co się wszędzie wyprawia. Musi być jakieś totalne wyciszenie
i potem znów wielkie bum, w sensie, że znów coś powstanie, jakaś koncepcja i zamysł... nie wiem... można nazwać to
całkiem nową religią. A wtedy właśnie, niewiadomą jest do czego tacy będą zdolni a ja za religię nie chcę zginąć, bo to by była
plama na moim honorze. Wolę umrzeć za psa, na przykład broniąc psa, którego ktoś krzywdzi.


