26-12-2018, 9:44
Nie łap mnie za słowa :lol:
Jak bym nie wiedziała, że jest to przykładowo kotlet z mięsa ludzkiego, to pewnie bym zjadła.
Po zastanowieniu się, uważam,(bez urazy, bo to tylko polemika) że nie masz racji co do oporu ze względu na choroby.
Mam na to kilka przykładów:
- jak by ktoś powiedział, że od tego przestanie boleć, to człowiek i własne gówno by zjadł(do tej części wrócę na koniec)
- niedawno dopiero wyszło na jaw, że mięso na całym świecie, jakie kupujemy w masarniach, nigdy nie było badane pod
względem raka. Istnieje duże ryzyko, że wielu ludzi(pewnie wszyscy kupujący), chociaż raz zjedli takie mięso wraz z rakiem, który
świetnie rozwinąłby się w naszym żywym organizmie.
- człowiek zagłodzony, nie patrzyłby na to, czy jakieś mięso ma w sobie choroby, tylko by zjadł, myślę że tak samo byłoby
w przypadku zjedzenia ludzkiego mięsa.
Wracając do tego zdania: jak by ktoś powiedział, że od tego przestanie boleć, to człowiek i własne gówno by zjadł
Naszła mnie taka refleksja, że człowiek nie patrzy na to co je, nigdy. Udaje, że patrzy, stwarzając jakieś wyimaginowane zasady
człowieczeństwa. I bardziej jestem skłonna, przychylić się do tego, że zjadamy to, co jest w naszym otoczeniu
uznane za moralne... cokolwiek w tym przypadku te słowo znaczy.
Reasumując:
Jemy, bo chcemy, możemy i musimy.
Jak bym nie wiedziała, że jest to przykładowo kotlet z mięsa ludzkiego, to pewnie bym zjadła.
Po zastanowieniu się, uważam,(bez urazy, bo to tylko polemika) że nie masz racji co do oporu ze względu na choroby.
Mam na to kilka przykładów:
- jak by ktoś powiedział, że od tego przestanie boleć, to człowiek i własne gówno by zjadł(do tej części wrócę na koniec)
- niedawno dopiero wyszło na jaw, że mięso na całym świecie, jakie kupujemy w masarniach, nigdy nie było badane pod
względem raka. Istnieje duże ryzyko, że wielu ludzi(pewnie wszyscy kupujący), chociaż raz zjedli takie mięso wraz z rakiem, który
świetnie rozwinąłby się w naszym żywym organizmie.
- człowiek zagłodzony, nie patrzyłby na to, czy jakieś mięso ma w sobie choroby, tylko by zjadł, myślę że tak samo byłoby
w przypadku zjedzenia ludzkiego mięsa.
Wracając do tego zdania: jak by ktoś powiedział, że od tego przestanie boleć, to człowiek i własne gówno by zjadł
Naszła mnie taka refleksja, że człowiek nie patrzy na to co je, nigdy. Udaje, że patrzy, stwarzając jakieś wyimaginowane zasady
człowieczeństwa. I bardziej jestem skłonna, przychylić się do tego, że zjadamy to, co jest w naszym otoczeniu
uznane za moralne... cokolwiek w tym przypadku te słowo znaczy.
Reasumując:
Jemy, bo chcemy, możemy i musimy.


