12-11-2018, 12:36
Zgadzam się z Hogan, że Święto Niepodległości każdy może obchodzić inaczej i forma świętowania nie pokazuje patriotyzmu. Naturalnie, jeżeli swoimi obchodami nie czynimy komuś krzywdy. Kto czuje taką potrzebę, niech idzie na marsz, kto woli spędzić ten dzień robiąc grilla i opowiadając choćby o przeczytanych książkach na ten temat, też ok. Kto chce niech wystawia flagę w oknie. Dla jeszcze innych będzie to dzień do spotkania ze znajomymi. Patriotyzmu nie określa branie udziału w manifestacjach, chociaż wszyscy powinniśmy się cieszyć, że mamy wolny, niepodległy kraj.
Nie zgadzam się natomiast z tym, co piszesz, że patriota nie ma prawa krytykować prezydenta, czy rządu, ślepo im wierzyć i obojętnie jaki jest rząd stać za nim murem. Czy moglibyśmy mówić o niepodległej Polsce, gdyby ludzie tak murem stali za rządem - jak wyglądała by Polska, gdyby po stanie wojennym wróciła do poprzedniego kształtu? Czy uważasz, że faktycznie ludzie powinni "oddać życie" za rząd po wojnie, kiedy praktycznie byliśmy pod okupacja "wielkiego brata"? Poza tym, nie było też tak, że obojętnie, jaki był król, czy się podobały rządy, ludzie stali za nim murem. Byli często siłą zaciągani do wojska i nie mieli wyboru, poza tym gdyby było tak, jak mówisz o ślepej wierze w słuszność rządów króla, nie wybuchałyby powstania i rewolucje.
Uważam, że dużo lepsze od manifestacji, czy marszów byłoby takie uczczenie tej naprawdę wielkiej rocznicy :
https://fakty.interia.pl/swiat/news-finl...Id,2655634
Chyba jednak nie potrafimy się uczyć od innych, a szkoda.
Nie zgadzam się natomiast z tym, co piszesz, że patriota nie ma prawa krytykować prezydenta, czy rządu, ślepo im wierzyć i obojętnie jaki jest rząd stać za nim murem. Czy moglibyśmy mówić o niepodległej Polsce, gdyby ludzie tak murem stali za rządem - jak wyglądała by Polska, gdyby po stanie wojennym wróciła do poprzedniego kształtu? Czy uważasz, że faktycznie ludzie powinni "oddać życie" za rząd po wojnie, kiedy praktycznie byliśmy pod okupacja "wielkiego brata"? Poza tym, nie było też tak, że obojętnie, jaki był król, czy się podobały rządy, ludzie stali za nim murem. Byli często siłą zaciągani do wojska i nie mieli wyboru, poza tym gdyby było tak, jak mówisz o ślepej wierze w słuszność rządów króla, nie wybuchałyby powstania i rewolucje.
Uważam, że dużo lepsze od manifestacji, czy marszów byłoby takie uczczenie tej naprawdę wielkiej rocznicy :
https://fakty.interia.pl/swiat/news-finl...Id,2655634
Chyba jednak nie potrafimy się uczyć od innych, a szkoda.


