30-07-2014, 21:05
Lampart.
Może Ty nie widzisz różnicy ale nie każda kobieta pójdzie na tańce z kimś, z kim nie jest w związku(niekoniecznie na papierku).
A więc ma to do wspólnego życia w związku tyle, że nie będąc właśnie w związku, nie ma się z kim wyjść na tańce.
Szukać mają takie kobiety czy mężczyźni na ulicy kogoś do tańca? Nie bardzo rozumiem jak Ty to widzisz bo Na przykład Roślinka nie jest już smarkulą, która lata po dyskotekach a tam zawsze goguś się wyrwie aby potańczyć. Co z resztą myślę tak samo.
Co do Francuzów to nie wiem jak jest u nich bo to dziwaczny kraj ale wiem, że w Polsce tak żyje co trzecia osoba.
Zrobić dziecko to nie sztuka, owszem. Sztuka jednak jest je wychować a bez pary tego nigdy się nie dokona. Zostaną zawsze jakieś braki, choćby w psychice dziecka.
I Twoje ostatnie zdanie czy zdania są powalające.
Nie wiem na jakim przykładzie to napisałeś ale to chyba jakaś patologia a nie normalna rodzina. W normalnej rodzinie nie ma kłótni, są jedynie sprzeczki, które są wskazane dla zdrowia psychicznego. Ten co wszystko kumuluje w sobie, wybucha zbyt późno co jest bardzo negatywne w skutkach. Natomiast przy małych sprzeczkach, można wszystko wyjaśnić.
I co to za związek jeśli sprzątam bo muszę, gotuję bo muszę, itd.? To chory związek! I tak można odczytać Twoje ostatnie zdanie. A związek nie tak wygląda. Związek to miłość, przyjaźń, zrozumienie i kompromis a nie walka.
Może Ty nie widzisz różnicy ale nie każda kobieta pójdzie na tańce z kimś, z kim nie jest w związku(niekoniecznie na papierku).
A więc ma to do wspólnego życia w związku tyle, że nie będąc właśnie w związku, nie ma się z kim wyjść na tańce.
Szukać mają takie kobiety czy mężczyźni na ulicy kogoś do tańca? Nie bardzo rozumiem jak Ty to widzisz bo Na przykład Roślinka nie jest już smarkulą, która lata po dyskotekach a tam zawsze goguś się wyrwie aby potańczyć. Co z resztą myślę tak samo.
Co do Francuzów to nie wiem jak jest u nich bo to dziwaczny kraj ale wiem, że w Polsce tak żyje co trzecia osoba.
Zrobić dziecko to nie sztuka, owszem. Sztuka jednak jest je wychować a bez pary tego nigdy się nie dokona. Zostaną zawsze jakieś braki, choćby w psychice dziecka.
I Twoje ostatnie zdanie czy zdania są powalające.
Nie wiem na jakim przykładzie to napisałeś ale to chyba jakaś patologia a nie normalna rodzina. W normalnej rodzinie nie ma kłótni, są jedynie sprzeczki, które są wskazane dla zdrowia psychicznego. Ten co wszystko kumuluje w sobie, wybucha zbyt późno co jest bardzo negatywne w skutkach. Natomiast przy małych sprzeczkach, można wszystko wyjaśnić.
I co to za związek jeśli sprzątam bo muszę, gotuję bo muszę, itd.? To chory związek! I tak można odczytać Twoje ostatnie zdanie. A związek nie tak wygląda. Związek to miłość, przyjaźń, zrozumienie i kompromis a nie walka.


