26-10-2018, 22:13
Jako smarkula jeszcze przed studiami, pracowałam w sklepie. Musiałam rzucić, bo nie mogłam patrzeć na to
co się tam wyprawiało. Nie nadawałam się do tych wszelkich oszustw klientów na każdym kroku.
Nie mogłam patrzeć gdy przychodził staruszek i trzęsącą ręką wykładał monetę prosząc o świeże pół chleba
a ekspedientka dawała mu chleb sprzed kilku dni, twierdząc, że to świeżutki dzisiejszy chlebek. Zakłamanie
i obłuda w tym zawodzie pozostała do dziś. To da się wyczuć na kilometr, właśnie jeśli ktoś miał do czynienia
z tą pracą. Nie będę wymieniała wszystkiego co widzę codziennie a o czym ekspedientki nikomu nie mówią, licząc
na to, że świetnie udaje się im nadal ludzi nabierać, bo to i tak nic nie da. Ludzie nadal będą oszukiwani.
Owa "mentalność" w dużej mierze, zależna jest od szefostwa w danym sklepie a niestety, mało jest uczciwych szefów.
co się tam wyprawiało. Nie nadawałam się do tych wszelkich oszustw klientów na każdym kroku.
Nie mogłam patrzeć gdy przychodził staruszek i trzęsącą ręką wykładał monetę prosząc o świeże pół chleba
a ekspedientka dawała mu chleb sprzed kilku dni, twierdząc, że to świeżutki dzisiejszy chlebek. Zakłamanie
i obłuda w tym zawodzie pozostała do dziś. To da się wyczuć na kilometr, właśnie jeśli ktoś miał do czynienia
z tą pracą. Nie będę wymieniała wszystkiego co widzę codziennie a o czym ekspedientki nikomu nie mówią, licząc
na to, że świetnie udaje się im nadal ludzi nabierać, bo to i tak nic nie da. Ludzie nadal będą oszukiwani.
Owa "mentalność" w dużej mierze, zależna jest od szefostwa w danym sklepie a niestety, mało jest uczciwych szefów.


