22-10-2018, 14:52
Ponoć, tak jak twierdzi doktor Piotr Węcowski, to Jagiełło mimo dobrych stosunków polsko- krzyżackich, wmówił, że
Krzyżacy są źli.
Tu wypowiedź powyższego Pana:
Przeważnie społeczny, choć obecny również wśród części historyków, o permanentnym konflikcie polsko-krzyżackim oraz odwiecznej, wzajemnej niechęci i wrogości. To jest kompletny fałsz. Od lat 20-tych XIII w., kiedy Krzyżacy pojawili się nad Bałtykiem aż do początku XIV stulecia, relacje z Polską układały się bardzo dobrze. Zakon bronił wszak polskich ziem przed najazdami pogańskich Prusów i Litwinów. Dopiero podbój przez Zakon Pomorza Gdańskiego (w 1308-9 r.) to zmienił. W czasach Władysława Łokietka rzeczywiście trwała wojna (w tym słynna bitwa pod Płowcami – kolejny „bitewny mit”). Jednak od pokoju kaliskiego w 1343 r. relacje polsko-krzyżackie znowu były poprawne. Na tyle dobre, że niektórzy polscy rycerze brali udział w krzyżackich rejzach, czyli wyprawach wojennych na Litwę.
Nieprawdą są więc spekulacje, że do wojny pod Grunwaldem musiało dojść i że w ten sposób znalazł swoje ujście odwieczny konflikt polsko-krzyżacki. Pokazuje to jedynie ogromny talent PR-owski Władysława Jagiełły, który po blisko siedemdziesięciu latach pokoju z krzyżakami, potrafił wmówić Polakom, że Zakon jest ich największym wrogiem, a jego pokonanie – najważniejszym zadaniem Królestwa Polskiego. I faktycznie, po Grunwaldzie nikt już nie miał wątpliwości, że Krzyżacy są naszym największym wrogiem.
Krzyżacy są źli.
Tu wypowiedź powyższego Pana:
Przeważnie społeczny, choć obecny również wśród części historyków, o permanentnym konflikcie polsko-krzyżackim oraz odwiecznej, wzajemnej niechęci i wrogości. To jest kompletny fałsz. Od lat 20-tych XIII w., kiedy Krzyżacy pojawili się nad Bałtykiem aż do początku XIV stulecia, relacje z Polską układały się bardzo dobrze. Zakon bronił wszak polskich ziem przed najazdami pogańskich Prusów i Litwinów. Dopiero podbój przez Zakon Pomorza Gdańskiego (w 1308-9 r.) to zmienił. W czasach Władysława Łokietka rzeczywiście trwała wojna (w tym słynna bitwa pod Płowcami – kolejny „bitewny mit”). Jednak od pokoju kaliskiego w 1343 r. relacje polsko-krzyżackie znowu były poprawne. Na tyle dobre, że niektórzy polscy rycerze brali udział w krzyżackich rejzach, czyli wyprawach wojennych na Litwę.
Nieprawdą są więc spekulacje, że do wojny pod Grunwaldem musiało dojść i że w ten sposób znalazł swoje ujście odwieczny konflikt polsko-krzyżacki. Pokazuje to jedynie ogromny talent PR-owski Władysława Jagiełły, który po blisko siedemdziesięciu latach pokoju z krzyżakami, potrafił wmówić Polakom, że Zakon jest ich największym wrogiem, a jego pokonanie – najważniejszym zadaniem Królestwa Polskiego. I faktycznie, po Grunwaldzie nikt już nie miał wątpliwości, że Krzyżacy są naszym największym wrogiem.


