09-10-2018, 20:05
To nie do końca prawda z tym przyzwyczajeniem 
Skrótowo pisze sie na zasadzie, czarne /białe , a mamy raczej mieszane geny .
Częściowo przyzwyczajenie coś daje , człowiek jest elastyczny i adaptowany. Ale częściowo. To też nie takie czarne i białe.
Możliwe że stałe picie mleka , dłużej utrzymuje poziom enzymów , ale różnica jest miedzy 'pastuchami a rolnikami'
Jadalne są w zasadzie żołędzie i kit z okien , ale bardzo ciężkostrawne są
jadano je w okresach głodu .
(Kit wtedy był z nieszkodliwej glinki i oleju lnianego, dość pożywny) .
Pewnie że wiele rzeczy jest lepsze , po odpowiednim przygotowaniu. Taro jest trujące nieprzygotowane .
I nasze kartofle powszechne, surowe, też są trujące , choć nie ekstremalnie.

Skrótowo pisze sie na zasadzie, czarne /białe , a mamy raczej mieszane geny .
Częściowo przyzwyczajenie coś daje , człowiek jest elastyczny i adaptowany. Ale częściowo. To też nie takie czarne i białe.
Możliwe że stałe picie mleka , dłużej utrzymuje poziom enzymów , ale różnica jest miedzy 'pastuchami a rolnikami'
Jadalne są w zasadzie żołędzie i kit z okien , ale bardzo ciężkostrawne są
jadano je w okresach głodu .(Kit wtedy był z nieszkodliwej glinki i oleju lnianego, dość pożywny) .
Pewnie że wiele rzeczy jest lepsze , po odpowiednim przygotowaniu. Taro jest trujące nieprzygotowane .
I nasze kartofle powszechne, surowe, też są trujące , choć nie ekstremalnie.


